2026-04-22

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Genialny Tschofening i mizerny konkurs Polaków [PODSUMOWANIE]

Za nami weekend Pucharu Świata w Willingen, który na ogół mocno rozczarował. Dziś w lekko loteryjnych warunkach nie było mocnych na lidera Pucharu Świata, a Polacy ponownie rozczarowali.

1 seria

Konkurs ruszył z 12 belki startowej przy lekkich podmuchach z tyłu skoczni, co z pewnością nie sprzyjało zawodnikom. Na starcie pojawiło się pięciu biało-czerwonych. Pierwszy z Polaków Piotr Żyła totalnie rozczarował, bo skoczył zaledwie 121 metrów, podobnie jak kolejni Jakub Wolny i Aleksander Zniszczoł. Z kolei Dawid Kubacki udowodnił, że z konkursu na konkursu prezentuje się coraz lepiej uzyskał 136,5 metra i objął prowadzenie. Dużo niepokojących myśli przez ten weekend można było skierować w kierunku Pawła Wąska, jednak dziś nastąpiło przełamanie i lider Polskiej kadry uzyskał 139 metrów minimalnie, przegrywając z Kobayashim. W końcówce czołówka Pucharu Świata pokazała prawdziwy pokaz siły. Kapitalne skoki pokazali Lanisek, Solundal, czy później Ortner. Kapitalny skok oddał Forfang, bo lądował, aż na 147 metrze. Do końca została już tylko ostatnia czwórka. Stefan Kraft 143 metry i wielkie przełamanie po wczorajszej wpadce, jednak nie dało mu to prowadzenia. Z fatalnej strony pokazał się Paschle, który już po pierwszej serii odpadł z rywalizacji. Jan Hoerl bardzo solidnie 144 metry i 5 miejsce. Na belce pozostał już tylko Daniel Tschofening, który wykorzystał poprawiające się warunki i skoczył aż 150 metrów, nokautując rywali. Druga seria zapowiadała się równie interesująco.

2 seria

Finałowa seria ruszyła z wyższej, bo 13.belki startowej, mimo podobnych warunków atmosferycznych. Poziom konkursu zdecydowanie urósł względem pierwszej rundy. Do finałowej serii awansowało tylko dwóch Polaków. Najpierw Dawid Kubacki, który nie skoczył już tak dobrze jak, bo tylko 131 metrów, co oznaczało spory spadek w klasyfikacji. Kilka chwil później kapitalny skok oddał Halvor Egner Granerud, a już za niedługo na belce miał pojawić się Paweł Wąsek. Polak trafił na świetne warunki, jednak mimo to nie wykorzystał tego i 136 metrów dało spory spadek do drugiej dziesiątki. Następnie rozpoczęła się prawdziwa bitwa na odległości. 146 metrów uzyskał Ortner, a swoje także dołożył Kobayashi, czy później Hoerl, który ostatecznie wyprzedził swojego kolegę. Sundal obronił pozycję, a mocno przekombinował Anze Lanisek, któremu trener opuścił belkę startową, a ten nie uzyskał wymaganej odległości. Warto dodać, że Słoweńcowi zabrakło 0,5 metra. Anze spadł już w tamtym momencie na piąte miejsce. Stefan Kraft również kapitalnie, jednak to wszystko nie wystarczyło na Hoerla. Wtedy na belce zasiadł Forfang, który trafił na świetne warunki i poszybował magiczne 152 metry!!! SKOK MARZEŃ i być może atak na pierwsze miejsce. Wszystkie nadzieję Norwega szybko uszły płazem, bo Tschofening w wielkim stylu z obniżonej belki skoczył 148 metrów i bezdyskusyjnie zwyciężył.

Autor

  • Dominik Ochab

    Administrator Sportowej Strefy. Kontroluję poczynania redakcji od strony merytorycznej oraz pracę każdego z redaktorów. Współpracuje również z redakcją Radio Gol, a prywatnie wielki sympatyk sportu i zagorzały kibic Liverpoolu.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x