Embacher górą w Vikersund! Kompromitacja Polaków!
Stephan Embacher wygrywa sobotni konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich. Austriak po skokach na 232 i 225 metrów o 12,3 pokonał Tomofumiego Naito i o 15,4 Johanna Andre Forfanga. Polacy – jak to zwykle w tym sezonie bywa – pełnili rolę tła dla rywalizacji. Zapraszamy do podsumowania sobotnich zmagań na Vikersundbakken.
Młodzieniec z Austrii górą, fenomenalny Japończyk i mocno nieoczkiwana czołówka!
Stephan Embacher jest aktualnie liderem Pucharu Świata w Lotach Narciarskich, a także skoczkiem z absolutnego światowego topu. Dzisiaj po raz kolejny potwierdził swoją przynależność do światowej czołówki, skacząc 232 metry w pierwszym skoku i 225 metrów w drugim. Dzielnie kroku dotrzymywał mu Tomofumi Naito, który skoczył 240 i 230 metrów. Za nimi uplasowali się Norwegowie: Johann Andre Forfang, a także rewelacyjny w ten weekend Isak Andreas Langmo. Dalej uplasował się Domen Prevc (do wątku Słoweńca jeszcze wrócimy), Antti Aalto, Andreas Wellinger, Marius Lindvik, Karl Geiger, a czołową dziesiątkę zamknął Anze Lanisek. Na wyróżnienie zasługuje występ Hektora Kapustika, który zajął 13. miejsce, ustanawiając przy tym nowy rekord Słowacji, który od dzisiaj wynosi 235,5 metra.
Polacy? Jak zwykle – tragicznie
Tegoroczny sezon jest w wykonaniu Polaków absolutnie fatalny. Wyjąwszy Igrzyska Olimpijskie, notujemy jedynie przebłyski. Teraz nie ma już nawet przebłysków. Kacper Tomasiak, który jako jedyny cały sezon spędził w czołówce, nieco spuścił z tonu, zapewne przez zmęczenie. Jesteśmy na sportowym dnie, a najgorsze jest to, że zaczynamy się na nim urządzać. Jedynym Polakiem, który zdobył dzisiaj punkty był 27. Aleksander Zniszczoł. Wygląda to dramatycznie słabo, jednak ciężko spodziewać się innych rezultatów od skoczków będących w słabej formie. Dlaczego Klemens Joniak nie udał się do Vikersund kosztem zmęczonego sezonem Pawła Wąska? Tego nie wie chyba nikt poza Maciejem Maciusiakiem, którego pozycja pośród kibiców ponownie słabnie. Niestety – kontrowersyjne decyzje się nie bronią, choć oczywiście na rozliczenia przyjdzie jeszcze czas.
Do jury słów kilka.
Do połowy drugiej serii nie miałbym w tej kwestii nic do powiedzenia: konkurs był prowadzony poprawnie, za wyjątkiem idiotycznych obniżeń rozbiegu dla Domena Prevca. Mimo coraz gorszych warunków pogodowych Aljosa Dolhar do spółki z Sandro Pertille podejmowali kolejne decyzje o obniżeniu rozbiegu. Ostatecznie skończyło się na skandalicznej 13. belce dla trzech ostatnich zawodników. Konkurs do rozpoczęcia skoków ostatniej dziesiątki był jednym z najlepszych w sezonie, jednak jury – jak to zwykle bywa – postanowiło przeprowadzić istne harakiri tej dyscypliny. W tym roku sędziowie zwyczajnie przesadzają (choć bardzo, ale to bardzo prosi się o bardziej dosłowne określenie) i konkursy zaczynają przypominać olimpiadę matematyczną. „Safety first”? Szkoda, że w Oslo o tym nie myśleliście, kiedy to puszczaliście zawodników w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Jest to ostatni moment, aby przestać iść w tym kierunku. Skoki tracą na popularności i to właśnie ww. dwójka odpowiada za to w znaczącym stopniu.
Zdjęcie wyróżniające pochodzi z: wikipedia.org
Przeczytaj też: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/powolania-do-reprezentacji-polski-na-baraze-mistrzostw-swiata/