Pojedynek „Królewskich” zespołów: Real Betis – Real Madryt. Podsumowanie meczu 4 kolejki LaLigi.
Na Estadio de La Cartuja w Sevilli, tamtejszy Real Betis podejmował Real Madryt. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 21:00, a sędzią dzisiejszego spotkania był Pan Alejandro Hernandez. Pogoda dopisywała, choć nie do końca pomagała, w momencie rozpoczęcia spotkania, mieliśmy 32 stopnie. Groźny Betis, niesamowicie nieskuteczny Real Madryt, oraz emocjonująca końcówka. Tak najlepiej można opisać spotkanie obu drużyn.
Składy obu drużyn:
Manuel Pellegrini i Jose Mourinho oddelegowali następujących zawodników na rozpoczęcie spotkania:


Pierwsza połowa:
Pierwsze 45 minut było głównie pod dyktando Realu Madryt, to oni przeprowadzali więcej akcji, byli groźniejsi, ale równie niesamowicie nieskuteczni. W 15 minucie po otwierającym podaniu Mbappe do Gulera, reprezentant Turcji wyłożył piłkę nadbiegającemu Viniciusowi z drugiej strony pola karnego. Brazylijczyk jednak nie wykorzystał podania, bowiem nie trafił do pustej bramki z ostrego kąta.
W 18 minucie Betis przeprowadził póki co swoją najgroźniejszą akcję. Antony dobiegł do prostopadłego podania, odwrócił się z piłką i uderzył po dalszym słupku bramki. Stojący na posterunku Courtois obronił strzał i sędzia pokazał na rzut rożny, którym Betis nie zagroził zespołowi z Madrytu.
W 37 minucie, boisko musiał opuścić kontuzjowany Diego Llorente, a w jego miejsce wszedł Marc Bartra, który kilka minut później stał się bohaterem drużyny.
Najlepszą, a zarazem najgroźniejszą akcją pierwszej połowy, była przeprowadzona kontra w 43 minucie. Po rozpoczęciu akcji od własnego pola karnego, Dean Huijsen znalazł podaniem Gulera, ten z pierwszej piłki podał Bellinghamowi, który pięknym, prostopadłym podaniem znalazł Viniciusa. Brazylijczyk pędził skrzydłem, znalazł się w polu karnym Betisu i wyłożył piłkę do pustej bramki Kylianowi Mbappe. Francuz jednak pierwszym strzałem trafił w Natana, dobitką natomiast, w Marca Bartrę, który obronił strzał klatką piersiową.
Sędzia spotkania doliczył do pierwszej połowy aż 6 minut. W doliczonym czasie Real Madryt miał jeszcze kilka ciekawych okazji, z czego dwie najgroźniejsze po rzutach rożnych. Po dośrodkowaniu do piłki najwyżej doskoczył Bellingham, oddał świetny strzał głową, ale jeszcze piękniejszą interwencją popisał się bramkarz Betisu. W 45+6 minucie, tym razem to Huijsen oddał strzał głową, a piłka odbiła się od górnej części poprzeczki. Po tym strzale sędzia podyktował kolejny rzut rożny, jednak chwilę później zmienił swoją decyzję i zakończył pierwszą połowę spotkania.
Druga połowa
I tu już, zacznie się o wiele, wiele więcej. 10 minut po rozpoczęciu drugiej części spotkania, żółtą kartką zostali ukarani Konate, jak i sam Jose Mourinho. Do 65 minuty oba zespoły miały swoje groźne okazje. W 67 minucie, Los Blancos mieli jak dotąd najlepszą. Huijsen odebrał piłkę na lewym skrzydle, na nim też przebiegł kilkanaście metrów i naprawdę ładnym podaniem znalazł Mbappe. Ten jednak, w dzisiejszym spotkaniu, bardzo nieskuteczny, zmarnował okazję, bowiem strzelił prosto w bramkarza Betisu.
W 80 minucie, to jednak Betis zadał śmiercionośny cios. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, strzał oddał Natan, który został sparowany przez Tibo Courtois. Belg odbił go jednak na tyle niefortunnie, że do piłki dopadł nie kto inny, jak wprowadzony chwilę wcześniej Troy Parrott i wpakował piłkę do niemalże pustej bramki. Okrzyki euforii opanowały La Cartuję.
Wprowadzony w 82 minucie, nowy nabytek Realu Madryt, Carlos Espi, doprowadził do wyrówniania przewrotką. Pięknym podaniem, tak zwanym zewniakiem, obsłużył go Vinicius. Sędzia niestety, dopatrzył się spalonego, na którym to właśnie hiszpan był złapany kilkanaście sekund wcześniej.
Real Madryt do końca próbował dopiąć swego i doprowadzić do remisu. Do drugiej połowy doliczonych zostało 6 minut, natomiast to Betis właśnie kontrolował pozostałą część spotkania. Jednak stało się najgorsze, Natan został ukarany żółtym kartonikiem po faulu w polu karnym w 90+3 minucie. Sędzia nie miał wyboru i podyktował jedenastkę. Do niej potrzedł Kylian Mbappe, w którym cały zespół jak i kibice pokładali nadzieje. Francuz został niestety rozgryziony przez bramkarza Betisu i spudłował karnego.
Sędzia miał wątpliwości co do powtórki, ponieważ Marc Bartra wbiegł w pole karne, zostawił jednak stopę na linii i to najprawdopodobniej przeważyło w decyzji. Powtórki nie było! Los Blancos otrzymali jeszcze rzut rożny, bardzo groźny strzał oddał Carlos Espi. Wyśmienity w dzisiejszym spotkaniu bramkarz Betisu, po raz kolejny obronił strzał. Sędzia chwilę później sięgnął po gwizdek i zakończył spotkanie. Podopieczni Pellegriniego wyszli z tego meczu zwycięsko, a Jose Mourinho przegrał swój pierwszy mecz w tym sezonie.
SPRAWDŹCIE RÓWNIEŻ
- https://sportowastrefa.com.pl/index.php/wielka-sensacja-djokovic-odpada-w-1-rundzie-us-open/
- https://sportowastrefa.com.pl/index.php/fis-cup-dziwne-decyzje-trenerow/