Bezbramkowy mecz przyjaźni – podsumowanie spotkania Widzew Łódź – Wisła Kraków
Piątkowy wieczór przyniósł nam spotkanie drużyn bardzo zasłużonych dla polskiego futbolu, jednak w ostatnich latach ich „gwiazdy” nieco przygasły. Jest to pierwszy mecz obu zespołów od blisko dwóch i pół roku, a pierwszy od prawie pięciu lat w Ekstraklasie. Jak się skończyła ta batalia? Zapraszam na podsumowanie.
Bezpośrednio przed spotkaniem uhonorowano dwóch byłych piłkarzy obu zespołów. Mowa tu o Ryszardzie Czerwcu i Mirosławie Szymkowiaku
I połowa
Pierwszą odsłonę spotkania rozpoczęli goście. Dość osobliwą okazję na bramkę piłkarze Widzewa mieli już w drugiej minucie, kiedy to Marcel Łubik dość nieopatrznie podał pod bramką piłkę do Frana Alvareza, a ten nieudolnie próbował przelobować bramkarza Wisły. Z kolei dla Wisły pierwsza akcja to wrzucenie piłki w pole karne przez Juliusa Ertlhalera. Kolejne minuty spotkania to zacięta walka o umieszczenie piłki w siatce z obu stron. W staraniach tych przeważali gospodarze. Warto wspomnieć o szeregu akcji w okolicy dwudziestej minuty, gdzie bardzo dobre okazję mieli chociażby Mariusz Fornalczyk, Fran Alvarez czy Stipe Biuk. Swoje okazje mieli również Wiślacy. Alan Uryga główkując, trafił piłką tuż obok bramki Bartłomieja Drągowskiego.
W 23. minucie meczu żółtą kartkę obejrzał pomocnik Widzewa, Giannis Papanikolaou.
Dwudziesta dziewiąta minuta przyniosła przerwę w spotkaniu, spowodowaną zadymieniem na płycie boiska, którego przyczyną była wykorzystana do oprawy pirotechnika.
Końcówka pierwszej połowy należała z kolei do Wisły Kraków. Strzały tuż nad bramką poczynili Angel Rodado oraz Kacper Duda.
Arbiter spotkania, Marcin Szczerbowicz, dołożył do pierwszej połowy spotkania aż 10 minut. Nie przyniosło to jednak żadnego efektu i żadna ze stron do przerwy nie przechyliła szali zwycięstwa na swoją stronę.
II połowa
Drugą połowę rozpoczęto od rozegrania piłki przez gospodarzy. To jednak goście rozpoczęli drugą odsłonę batalii z wysokiego „C”, nieskutecznie nadal jednak atakując bramkę przeciwnika. Widzewiacy nie pozostawali im jednak dłużni i również odpowiadali próbami szturmu na bramkę. Najciekawsze było dopiero przed nami. W 66. minucie meczu w polu karnym Ricardo Vesus, chcąc obronić strzał Jakuba Krzyżanowskiego, dotknął piłkę ręką. Sędzia podyktował rzut karny, do którego podszedł bardzo skuteczny w egzekwowaniu jedenastek Rodado. Tym razem sztuka trafienia z jedenastego metra mu się nie udała i obił poprzeczkę bramki Drągowskiego. Do końca spotkaniu lepszą grą popisywali się goście, lecz nie stwarzali oni akcji, które mogłyby realnie zagrozić bramce Widzewa. Z kolei w obozie Gospodarzy bardzo solidnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Jusuf Gazibegović. Zarówno Wiślacy jak i Widzewiacy nie byli w stanie znaleźć drogi do bramki przeciwnika. Sędzia główny spotkania do drugiej połowy dołożył już tylko cztery minuty, ale i w ciągu tych minut również nie wydarzyło się nic, co wpłynęło by jakkolwiek na rezultat spotkania.
To już siódmy remis Widzewa w tym sezonie. Przypomnijmy, że łódzki klub nadal pozostaje bez wygranej na własnym boisku, co niewątpliwie jest ewenementem, mając na względzie skuteczność Widzewa na stadionie przy Alei Piłsudskiego w poprzednich latach. Dla podopiecznych Mariusza Jopa z kolei jest to trzeci remis w tej kampanii.
Następne mecze
Widzew swoje następne spotkanie znów zagra u siebie. Tym razem przeciwnikiem łódzkiej drużyny będzie Górnik Zabrze. Mecz zostanie rozegrany w piątek, 23 października o godzinie 20:30. Podobnie jak Widzew, Wisła Kraków kolejne spotkanie zagra na swoim boisku. Przeciwnikiem Wiślaków będzie Raków Częstochowa, a mecz odbędzie się w sobotę, 24 października o godzinie 20:15.