Biathlonowe MŚ w Lenzerheide [PODSUMOWANIE]
Jak to było w Szwajcarii? Przede wszystkim była masa emocji, a to najważniejsze. Ale zacznijmy od początku.
Mikst klasyczny – czyli mamy sensację!
Zaczęło się interesująco, bo od upadku Julii Simon wraz z Anną Magnusson. Francuzka jednak już po 2 strzelaniu objęła prowadzenie, którego wraz z Lou Jeanmonnot, Éric Perrotem i Émillien Jacquelinem nie oddali już do końca. Co prawda strzelanie nie było jakieś wybitne (karna runda Jacquelina i w sumie 6 doładowań), ale nadrobili biegowo.
Srebro zgarnęli Czesi! Wspaniale na ostatniej zmianie zaprezentował się wicemistrz olimpijski w sprincie z Pjongczangu Michal Krčmář, wyprzedzając Niemca Strelowa (mimo tego, że musiał dobierać 2 naboje).
Przegranymi są Norwegowie, ale tam to już na początku sprawę skomplikowało strzelanie Ingrid Tandrevold (po karnej rundzie na obu strzelaniach). Skończyło się o niecałe 3 sekundy za Niemcami.
Jak spisali się Polacy? Natalia Sidorowicz (jedno doładowanie w stójce) i Kamila Żuk (bezbłędnie na strzelnicy) zaprezentowały się znakomicie, oddając zmianę na 6 pozycji. Męska część w postaci Konrada Badacza (po 3 dodatkowe naboje w pozycji leżącej i stojącej) oraz Jana Guńki(karna runda w stójce, 2 dobierania na leżaku) spowodowała, że skończyliśmy na 14 lokacie.
Sprinty – piekło i niebo
Pogoda nie okazała miłości zawodniczkom w Walentynki – wręcz przeciwnie, sypał bardzo gęsty śnieg i wiał silny wiatr. Loteria gwarantowana – chciałoby się powiedzieć. Jednakże 2 pierwsze pozycje zajęły faworytki w postaci Justine Braisaz-Bouchet i Franziski Preuß. Obie zaliczyły po karnej rundzie – Francuzka w pozycji leżącej, a Niemka w stojącej. Trzecią lokatę zajęła Finka Suvi Minkkinen, u której strzelanie wyszło czysto.
Występ Polek był solidny, ale czegoś zabrakło: 13. Natalia Sidorowicz, 27. Joanna Jakieła – obie przebiegły jedno kółko po strzelaniu na stojąco. 2 razy musiała biegać 45. Anna Mąka. Do biegu pościgowego nie zakwalifikowała się 68. Kamila Żuk (3 pudła na leżąco i 1 na stojąco).
Wśród Panów występ jak za najlepszych lat zaliczył Johannes Thingnes Bø, odsadzając drugiego Amerykanina Campbell Wrighta o 27,7 sekundy.
Podium uzupełnił Francuz Quentin Fillon Maillet, acz szczęście mu dopisało, bo większość TOP 10 zaliczyła minimum 1 pudło w pozycji stojącej. Włoch Giacomel miał nawet 2, przez co spadł na 5 miejsce.
Do biegu pościgowego załapali się 48. Konrad Badacz (po jednym pudle na każdym strzelaniu) i 55. Jan Guńka (na czysto). Marcin Zawół z bezobjawową formą biegową (6 najsłabszy bieg w całej stawce…) i 1 karną rundą w stójce zajął dopiero 87 miejsce.
Biegi pościgowe – takk, Bø!
U pań Preuß zrehabilitowała się za nieudany sprint, zdobywając pierwszy indywidualny tytuł mistrzyni świata! Strzelała bezbłędnie, ale dopiero po 3 rundzie rozpoczęła samotny bieg.
Triumfatorka sprintu Justine Braisaz-Bouchet spadła o 2 pozycje względem poprzedniego biegu. 3 karne rundy (bilans 1, 0, 1, 1) uniemożliwiły jej powtórzenie sukcesu.
Między nie wcisnęła się Szwedka Elvira Öberg, startująca z 10 numerem. Jedyny niecelny strzał zaliczyła na strzelaniu w pozycji stojącej.
Wielką szansę na medal miała zawodniczka gospodarzy Lena Häcki-Groß, jednak na ostatniej próbie strzeleckiej nie wytrzymała presji i spudłowała 3-krotnie. Ostatecznie finiszowała piąta.
Co do Polek, najlepiej zaprezentowała się 26. Joanna Jakieła (po jednym niecelnym na drugim leżaku i pierwszej stójce). 47. była Anna Mąka (bezbłędnie na pierwszym, potem na każdym strzelaniu musiała biegać karną rundę) i 55. Natalia Sidorowicz (koszmarne strzelanie, po karnej rundzie na pierwszym i ostatnim strzelaniu, 2 pudła na drugim leżaku i aż 3 w pierwszej stójce).
Z kolei w męskim biegu wygrał jedyny w swoim rodzaju Norweg Johannes Thingnes Bø. Pomimo 2 niecelnych strzałów (po 1 na pierwszych w pozycji leżącej i stojącej) prowadził od początku do końca. Przebił tym samym swojego rodaka Ole Einara Bjørdalena w liczbie tytułów mistrza świata (22 vs 21).
Drugi ponownie był Campbell Wright, a Quentina Filliona Mailleta zastąpił jego rodak Éric Perrot. Obaj podiumowicze zaliczyli po 1 błędzie – Nowozelandczyk w barwach USA po 1 strzelaniu, a Francuz po drugim.
Solidną, 37. pozycję zajął Konrad Badacz (2 pudła przy drugiej próbie na leżąco), a 55. Jan Guńka ( dołożył jeszcze 1 niecelny strzał na drugim strzelaniu w pozycji leżącej).
Biegi indywidualne – nowe pokolenie
Najbardziej loteryjna konkurencja biathlonu padła łupem Julii Simon, która ustrzeliła karną minutę na ostatniej stójce. Drugą pozycję zajęła Szwedka Ella Halvarsson, strzelając bezbłędnie.
Trzecie miejsce zajęła Lou Jeanmonnot. Spudłowała tylko raz – na pierwszym strzelaniu.
Z co bardziej nietypowych nacji – Estonka Tuuli Tomingas zajęła bardzo dobre 7 miejsce, wyżej niż mistrzynie z poprzednich biegów (odpowiednio 9 Braisaz-Bouchet i pozycję niżej Preuß).
Wszystkie reprezentantki Polski zajęły miejsca w TOP 60 – tyle dobrego. Konkretnie 26. Sidorowicz (jedno niecelny strzał na pierwszym i na ostatnim strzelaniu), 38. Anna Mąka (tak samo), 55. Joanna Jakieła (2 niecelne próby w ostatnim + jeszcze po jednej na pierwszych dwóch) oraz 59. Kamila Żuk ( bilans identyczny co Jakieła, tylko 2 karne minuty na pierwszym leżaku, po jednej na kolejnych 2 rundach, a druga stójka wyszła czysto)
Sumując wyniki Polek, do biegu masowego zakwalifikowała się Natalia Sidorowicz.
Pierwszy indywidualny tytuł mistrza świata wywalczył Francuz Éric Perrot. Drugi był Włoch Tommaso Giacomel (obaj panowie zanotowali 1 karną minutę).
Trzeci zaś był Quentin Fillon Maillet, któremu nie wyszły 3 strzały w pozycji leżącej (2 na pierwszym i jeden na drugim).
Johannes Thingnes ewidentnie ma problemy z długimi biegami – 5 pudeł i dopiero 20 miejsce.
Z Polaków dobrze zaprezentował się Konrad Badacz, zajmując 30 pozycję (po jednej karnej minucie na 2 ostatnich strzelaniach). Młody Fabian Suchodolski był 68. (2 pudła na pierwszym leżaku, 1 w drugim strzelaniu w pozycji stojącej), a Jan Guńka podpisał listę, kończąc na 91. miejscu (3 niecelne strzały na leżąco i po 2 na stojąco).
Supermikst – strzelanie to nie wszystko…
Francja obroniła tytuł mistrzowski sprzed roku. Weteran Quentin Fillon Mallet wraz z Julią Simon do końca walczyli o triumf z Niemcami, u których na ostatniej rundzie Strelow musiał doładować nabój, przez co pomimo najlepszego strzelania (tylko 4 dodatkowe naboje) wraz z Preuß musieli się zadowolić brązowym medalem. Wyprzedzili ich jeszcze Norwegowie, gdzie znakomitym atakiem popisał się młodszy z braci Bø.
Ogółem w czołowej szóstce było ciasno – między Francją a szóstą Słowenią było tylko 18,7 sekundy!
Występ Polaków w składzie Joanna Jakieła i Marcin Zawół strzelecko był znakomity (4 dodatkowe naboje – tylko w pozycji stojącej). Jednakże jak już wspominałem – Marcin nie dowiózł z formą biegową. Skończyło się na 17. miejscu. Wyprzedzili nas między innymi Amerykanie, pomimo faktu, że Deedra Irwin biegała 3 karne rundy…
Sztafety klasyczne – dominacja genetyczna
Francuzki w składzie: Lou Jeanmonnot, Océane Michelon, Justine Braisaz-Bouchet, Julia Simon okazały się najlepsze w zawodach pań, nokautując zarówno na trasie, jak i na strzelaniu – konieczne były tylko 4 dodatkowe naboje, co w trudnych warunkach wietrznych, jakie panowały w Lenzerheide jest czymś niesamowitym. Większość sztafet z czołówki miała albo karną rundę, albo minimum 10 doładowań.
Na drugim miejscu były Norweżki, a na trzecim Szwedki – obie te ekipy zanotowały po karnej rundzie. Autorkami były Ingrid Landmark Tandrevold (w pozycji stojącej) i Elvira Öberg (na leżąco).
Co ciekawe – dobre 6 miejsce zajęły Słowaczki z Fialkovą na czele.
Polki zaczęły wyśmienicie, bo w połowie zawodów Sidorowicz (3 dodatkowe naboje – 2 na leżąco i 1 w stójce) i Żuk (odwrotnie do Natalii) oddawały na 5 miejscu. Była zatem szansa na poprawienie wyniku sprzed roku. Anna Mąka jednak już na pierwszym strzelaniu zanotowała karną rundę, dokładając jeszcze 3 doładowania na drugim. Jakieła na ostatniej zmianie potrzebowała 2 dodatkowych strzałów na leżąco, na ostatnim strzelając już czysto. Ostatecznie Polki zakończyły bieg na pozycji 9.
U panów triumf odnieśli oczywiście Norwegowie na czele z legendarnymi braćmi Bø. Wykorzystali tylko 4 dodatkowe naboje – odpowiednio po 2 Endre Strømsheim na leżaku oraz Tarjei Bø w stójce.
Pewne drugie miejsce zajęli Francuzi, a podium uzupełnili Niemcy.
Tutaj nie było jakichś wielkich niespodzianek w czołówce – jedyne co można by tak nazwać, to 6 pozycja Czechów (Krčmář przez konieczność 2-krotnego dobierania na stojąco wpuścił do TOP 5 Włochów).
Polacy wystawili ekipę: Konrad Badacz (2 doładowania na stojąco), Jan Guńka (2 w pozycji leżącej, jedno w stójce), Fabian Suchodolski (odwrotnie niż Guńka), i Marcin Zawół ( tak jak Suchodolski). Finiszowali na 16 pozycji – przedostatnia sztafeta, która nie została zdublowana.
Biegi masowe – piękny szlemik na zakończenie
Ostatnią konkurencję wygrała Elvira Öberg, mimo nie nadzwyczajnego strzelania na leżąco (2 pudła), wyprzedziła trzymające się w cieniu Francuzkę Océane Michelon oraz Norweżkę Maren Kirkeeide. Obie podiumowiczki 3 razy nie trafiły w tarczę (bilans srebrnej medalistki to 1+1+1+0, a brązowej 2+0+1+0).
Jest to pierwszy tytuł mistrzowski w karierze Szwedki.
W najlepszej dziesiątce uplasowały się Bułgarka Milena Todorowa (5. miejsce) oraz Estonka Tuuli Tomingas (9.). Todorowa stanęła już raz na podium zawodów PŚ, czy uda to się liderce reprezentacji Estonii?
Sidorowicz nie powtórzyła dobrego wyniku strzeleckiego z poprzednich biegów, notując 4 niecelne strzały (po 2 na pierwszym leżąc i drugim stojąc). Ostatecznie finiszowała 23.
Męski bieg to triumf Norwegów, którzy obsadzili całe podium. Pierwsze miejsce zajął Endre Strømsheim. Można rzec, że to niespodzianka, bo po wygranych zawodach indywidualnych na inaugurację sezonu nie prezentował już się tak dobrze. Pozostałe 2 medale zdobyli walczący o prowadzenie w klasyfikacji ogólnej Sturla Holm Lægreid i Johannes Thingnes Bø, dla którego jest to ostatni medal na imprezie mistrzowskiej.
Swoje w przypadku młodszego z Bø zrobiło strzelanie – 4 karne rundy. I tak nie było najgorzej, bo do lidera ostatecznie stracił 12,7 sekundy – Strømsheim spudłował raz, na samym początku.
Odznaczył się jeszcze Amerykanin Campbell Wright, zajmując miejsce tuż za podium.
To był jedyny bieg, gdzie nikt nie zanotował czystego strzelania.
I tak dobiegł końca pasjonujący czempionat – dziękujemy za fantastyczne emocje.
A już jutro powrót do PŚ. Tym razem najlepszych biathlonistów gościć będzie Nové Město na Moravě.