Podsumowanie sezonu letniego w skokach narciarskich!
Sezon letni od przynajmniej dekady rządzi się swoimi prawami. Słabsza obsada, niepospolite skocznie i niespodziewane rezultaty – to właśnie dlatego skoki na igielicie należy brać z przymrużeniem oka. Niemniej jednak po tych kilku konkursach LGP, LPK oraz Fis Cupu można wyciągnąć pewne wnioski. Tymi przemyśleniami podzielę się z wami w tym artykule.
Czy wyrasta nam nowy supertalent?
Zacznijmy od pozytywów tych paru miesięcy – a mianowicie od Szymona Byrskiego. W zeszłym sezonie młody skoczek z rocznika 2008 wystąpił w kilku konkursach „trzeciej ligi”, lecz bez żadnych sukcesów. Najlepszy wynik zanotował w Villach, gdzie zajął 32. miejsce. Rezultaty w Alpen Cup także nie były rewelacyjne i przegrywał z rówieśnikami dosyć wyraźnie. Promykiem nadziei były Mistrzostwa Polski, w których zanotował lokatę w trzeciej dziesiątce. Sytuacja zmieniła się wraz z nowym sezonem. Początek był dosyć niemrawy, lecz z czasem było już tylko lepiej. Już w czwartym konkursie był w „TOP10”, a łącznie takich występów uzbierał aż 7, stając na podium trzy razy. W dodatku uzyskał on prawo startu w Pucharze Świata, zajmując 29. miejsce w konkursie Letniego Pucharu Kontynentalnego w Trondheim, gdzie stawka była sporo mocniejsza jak w zawodach najwyższej rangi. Być może wyniki te normalnie by nikogo nie zachwyciły, ale pamiętajmy – ten chłopak nie ma jeszcze nawet 16 lat!
Paweł Wąsek królem lata!
W tym roku to Paweł Wąsek zwyciężył cykl Letniego Grand Prix, mając nieznaczną przewagę nad Stefanem Kraftem i Mariusem Lindvikiem. Oczywiście, nie umniejszając niczego Pawłowi, zwycięstwo tego cyklu nie czyni z niego skoczka światowej czołówki, gdyż najczęściej zwycięzcy cyklu przy nieco lepszej obsadzie popadali w przeciętność. Ja jednak zwróciłbym uwagę na jedną rzecz, a mianowicie na postęp, który poczynił nasz reprezentant. Pierwsze konkursy w Courchevel były dla Pawła średnio udane, lecz już w Wiśle pokazał, że jego forma idzie w górę. Co było dalej? Dwa zwycięstwa w Courchevel, 16. i 5. miejsca w Hinzenbach i 25. miejsce w Klingenthal. Fakt, nie są to rezultaty, które pozwoliłyby nazwać go dominatorem, lecz cieszy postęp, który poczynił. Styl lotu wydaje się bardziej agresywny, co przekłada się na dodatkowe metry. Do tego warto odnotować fakt, iż Paweł nie odstaje zbytnio od tych najlepszych i jest w stanie z nimi rywalizować jak równy z równym. Było tak w Hinzenbach oraz w kwalifikacjach w Klingenthal. Miejmy nadzieję, że nasz reprezentant będzie tym wyjątkiem, który przeniesie formę z lata na zimę.
Juniorzy aktualnie jedynie tłem
Niestety, poza Szymonem Byrskim i Łukaszem Łukaszczykiem nasi juniorzy prezentowali się co najwyżej przeciętnie. Kacper Tomasiak, który jakiś czas temu błysnął na Mistrzostwach Świata Juniorów skacze raczej poniżej oczekiwań. Miejsca w drugiej dziesiątce Fis Cupu (poza jednym podium w Villach) i 25. miejsce w jednym konkursie Pucharu Kontynentalnego to trochę mało, aby na stałe zagościć w drugiej lidze. Nierewelacyjnie spisuje się Tymoteusz Amilkiewicz, choć w jego przypadku należy wziąć pod uwagę, że jest to jego pierwszy sezon w „kontynentalu”. Średnio spisuje się Klemens Joniak, który jedynie w 50% konkursów PK punktuje. W totalną zapaść natomiast popadł Marcin Wróbel – poziom jego skoków chwilowo jest na tyle słaby, że ciężko brać go pod uwagę jako kandydata do skoków na wyższym poziomie.
Czy „bekadra” widzi gdzieś światełko w tunelu?
Kadra B w naszej reprezentancji przeszła znaczącą przemianę. Karierę skończył Murańka, a część zawodników przeszła na trenowanie w grupach bazowych. Szkolenie centralne realizują w.w. Amilkiewicz, Wróbel oraz Joniak, a także Adam Niżnik i Maciej Kot. W przypadku Adama Niżnika nie widać znaczących postępów, a mówimy przecież o 22-latku, który ani razu nie zakwalifikował się do konkursu Pucharu Świata. Oczywiście, nie takie przypadki widzieliśmy, lecz wydaje się, że kontuzje zniszczyły nieźle niegdyś rokującego skoczka. W przypadku Maćka nie tyle nie widać poprawy, co widać regres względem sezonu zimowego. Końcówka zeszłej zimy dawała nadzieje na to, że drużynowy Mistrz Świata z 2017 nie powiedział jeszcze w skokach ostatniego słowa. Niestety, wyniki latem tego nie potwierdzają. Przeciętny konkurs w Wiśle, podobne rezultaty przy mizernej obsadzie w Rasnovie, a potem cienizna w Pucharze Kontynentalnym – takie lato nie zwiastuje niczego dobrego. Do tego przeciętnie skacze Kacper Juroszek, choć w jego przypadku można mieć nadzieje na lepszą zimę niż w ubiegłych latach. Niestety wszystko to zależy od jego zdrowia, mimo iż postępy delikatne widać. Postawy Jana Habdasa i Tomasza Pilcha nawet szkoda komentować, bo zwyczajnie szkoda na to czasu. Jednym słowem: dno.
Jakub Wolny i Andrzej Stękała nadzieją na lepsze czasy?
Zarówno uwielbiany przez kibiców Stękała jak i Kuba Wolny mieli za sobą słabe sezony. Ten pierwszy balansował między Fis Cupem a Pucharem Kontynentalnym, których to jednak nie podbił. Próbował swoich sił także w Pucharze Świata, lecz nie zdobył w nim ani jednego punktu. Ten drugi natomiast startował cały sezon w drugiej lidze, w której to okupował miejsca przede wszystkim w drugiej dziesiątce. Brzmi mało imponująco, a mówimy przecież o zawodnikach dobijających do trzydziestki. Sezon letni w ich wykonaniu wygląda.. lepiej. Stękała zajmował miejsca w drugiej dziesiątce (nawet raz w pierwszej) kontynentala, natomiast Wolny takie rezultaty notował w Letnim Grand Prix. W skokach Kuby widać pewną powtarzalność, która przekłada się na coraz lepsze wyniki. Nawet na skoczniach normalnych, które nie są jego najmocniejszą stroną, te wyniki nie odbiegają tak bardzo od reszty. Widać też zmianę w locie – bardziej kładzie się na narty i nie lata pasywnie, co stanowiło spory problem w poprzednich kampaniach. Oby to wszystko Jakub przeniósł na śnieg – wtedy takie skoki pozwolą mu na udane starty.
Doświadczeni skoczkowie? Ciężko ich ocenić..
Niestety nie do końca jesteśmy w stanie ocenić w jakiej formie są nasi mistrzowie. Piotr Żyła dopiero niedawno wrócił na skocznię po kontuzji kolana i musimy mieć nadzieję, że nie wpłynie to bardzo negatywnie na jego starty. Kamil Stoch skakał w Wiśle i do jego skoków ciężko odnieść się w sposób jednoznaczny. Widać zmiany: pozycja najazdowa jak za ery Kruczka, bardziej agresywny lot… i uśmiech na twarzy. Wynik w konkursie poprawy nie pokazał, lecz widać pewien postęp i wydaje się, mimo odniesionej kontuzji, że ten sezon będzie dla naszego mistrza bardziej udany. Dawid Kubacki? No właśnie, jego też ciężko ocenić. Z jednej strony, niektóre jego skoki w Wiśle czy Hinzenbach wyglądały bardzo przyzwoicie i przypominały nieco te z sezonu 2022/2023, lecz… niestety kluczowe jest tu słowo „niektóre”. Skoki w Klingenthal i Courchevel wyglądały źle, a wręcz tragicznie. Były pasywne, brakowało w nich energii, a Dawid regularnie spadał z trzeciego piętra w okolice punktu konstrukcyjnego. Wydawało się, że po bardzo nieudanym sezonie wyciągnięte zostaną odpowiednie wnioski i zostaną wprowadzone pewne zmiany. Niestety, większość skoków wciąż nie wskazuje na to, aby Dawid miał chociaż zbliżyć się do pamiętnego sezonu, w którym otarł się o podium klasyfikacji generalnej. Tak samo nie da się jednoznacznie ocenić Aleksandra Zniszczoła. Pierwsze dwa weekendy były niezłe, a Olek w Wiśle nie odstawał poziomem od najlepszych Norwegów. Po przerwie w startach nasz skoczek nieskutecznie próbował zdobyć punkty w kończących zawodach. Oczywiście, faktem jest, że nie miał szczęścia do warunków, ale wejście do drugiej serii, mimo wszystko, powinno być tylko formalnością.
Światowa czołówka bez zmian?
W dwa ostatnie weekendy w LGP rywalizowała światowa czołówka skoków. Świetnie skakał Marius Lindvik, Andreas Wellinger czy Daniel Tschofenig. Na podium w Klingenthal stanęli także Timi Zajc oraz Halvor Egner Granerud. W nieco słabszej formie wydają się być Anze Lanisek oraz Ryoyu Kobayashi, lecz oczywiście prawdziwa weryfikacja ich formy przyjdzie zimą. Z niespodzianek można wymienić zdecydowanie Valentina Fouberta, który w Courchevel dwukrotnie stał na podium, a w Klingenthal zajął 16. miejsce. Jego dyspozycja daje Francuzom nadzieję, że po paru latach posuchy w końcu przyjdą lepsze czasy. Do tego warto wspomnieć o coraz lepiej skaczącym Arttim Aigro oraz Yevhenie Marusiaku, który w ostatnim konkursie zajął 12. lokatę.
Podsumowując..
Czołówka w lecie nie uległa zmianie: wciąż to Kraft i reszta czołówki zeszłego sezonu będą rozdawać karty w przyszłym sezonie. Nie zmienia się, przynajmniej póki co, rola Polski – wciąż wyglądamy na reprezentację, która wśród najlepszej szóstki będzie tym najsłabszym ogniwem. Oczywiście cieszy nas zwycięstwo Pawła Wąska, świetna postawa Szymona Byrskiego, a także poprawa formy Jakuba Wolnego. Szkoda, że to jedyne pozytywy tego lata..
Źródło zdjęcia: pinterest.com
Przeczytaj również: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/kierunek-florencja-fiorentina-vs-ac-milan-zapowiedz/