Stany Zjednoczone rozbiły Paragwaj na inauguracja [PODSUMOWANIE]
Kapitalne otwarcie Mistrzostw Świata w wykonaniu Stanów Zjednoczonych. Podopieczni Pochettino rozbili Paragwaj, aż 3:0, zaznaczając na boisku nie tylko dużą pewność siebie, ale także nieprawdopodobny styl. Po pierwszej kolejce balonik oczekiwań zdecydowanie napompowany.
Imponujący i zjawiskowy styl
Drużyna Pochettino w fantastycznym stylu zainaugurowała Mistrzostwa Świata. Stany zagrały w formacji 4-2-3-1, zakładając wysoki i skondensowany pressing. Amerykanie wielokrotnie starali się rozgrywać akcję, zagrając piłkę na wyprzedzenie do wybiegających kolegów. Świetne funkcjonowały skrzydła i boki obrony, które w doskonały sposób się uzupełniały. Paragwajowi także sprawiały ogromne problemy indywidualne pojedynki, zazwyczaj za sprawą Christiana Pulisica. Doskonale funckjonował też środek pola i to właśnie był główny powód tak drastycznej przewagi. Adams, McKennie i Tillmann byli dziś w szybim rozgrywaniu piłki po prostu wybitni. Każde podanie na jeden kontakt robiło spore zamieszanie w szeregach obronnych Paragwaju. Warto również dodać Bologuna, który dziś jako napastnik po prostu się bawił i zdobył dwie bramki.
Spokój i pełna kontrola
Na drugą odsłonę tego spotkania nie wyszedł już Pulisic, a Stany nie atakowały już tak odważnie, lecz kontrolowały przebieg spotkania. W dalszym ciągu trio Adams, Tillman i McKennie siało postrach swoimi przeszywającymi podaniami do nadbiegających rywali. Nie było jednak już tak dużego parcia na wynik z powodu trzybramkowej przewagi. W 73 minucie po błędzie obrony Amerykańskiej, w tym najbardziej chyba Richardsa (który nie potrzebnie wyszedł do drugiej linii i próbował zgarnąć piłkę) Paragwajczycy dosyć nie oczekiwanie zdobyli bramkę. Jej autorem był Mauricio, dla którego byłą to pierwsza bramka w narodowych barwach.
Do ciekawej sytuacji doszło na początku drugiej połowy, o czym warto wspomnieć. Arbiter tego spotkania, Danny Makkelie pokazał żółtą kartkę kapitanowi Stanów Zjednoczonych Reamowi za rzekomy faul na Almironie. Po wykonaniu rzutu wolnego arbiter podbiegł do ekranu i zmienił decyzję, anulując żółtą kartkę dla Reama i pokazał ją Almironowi, sugerując symulkę. W samej końcówce spotkania Amerykanie wyprowadzili jeszcze jedną kontrę i Giovanni Reyna pokonał bramkarza, ustanawiając wynik spotkania, na 4:1.
Możecie odwiedzić także:
https://www.facebook.com/profile.php?id=61560048402880&locale=pl_PL
https://www.facebook.com/groups/381408331711607?locale=pl_PL
źródło: https://x.com/SiaranBolaLive