2026-04-22

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Tomasiak poza drugą serią, wielki Domen Prevc [PODSUMOWANIE]

Sobotni konkurs Pucharu Świata w Sapporo od lat kojarzy nam się z dosyć wczesną, poranną porą. Zawody w dalekiej Japoni zawsze są wyjątkowe, a anturaż rozgrywania zawodów znacznie odbiega od zawodów w Europie. Dziś Okurayama nie wybaczała błędów, o czym brutalnie przekonał się Kacper Tomasiak. Swoją wielkość ponownie potwierdził lider Pucharu Świata, Domen Prevc.

Okurayama brutalna dla Tomasiaka

Zawody rozpoczęto z 16. platformy startowej przy bardzo mocnym wietrze z przodu skoczni. Zawodnicy starali się wykorzystać te mocne podmuchy, uzyskując dobre, czy nawet świetne rezulaty. Jednym z ciekawych wątków początku zawodów był debiut w Pucharze Świata Go Yamamoto, który co ciekawe ma już 31. lat. Jeszcze pięć lat temu Japończyk czynnie występował jako Kombinator Norwerski, jednak przekwalifikował się na skoczka narciarskiego. Debiut przyzwoity, bo mały włos wszedł by do drugiej serii. Już z trzecim numerem startowym na belce pojawił się Aleksander Zniszczoł, który dotychczas w tym sezonie, nie zdobył choćby jednego punktu do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polak i tym razem nie zaprezentował niczego szczególnego, bo 117 metrów nie dawało mu absolutnie żadnych szans na awans do finału. Konkurs do pewnego czasu przebiegał w stosunkowo równych warunkach, na czym skorzystali także Dawid Kubacki i Maciej Kot, którzy skoczyli odpowiednio 125,5 i 124 metry.

Czym bliżej zachodu słońca wiatr zaczynał słabnąć, o czym brutalnie przekonał się Kacper Tomasiak. Z młodym Polakiem wiązaliśmy ogromne nadzieję, po udanych treningach, lecz tym razem Okurayama nie była juz tak łaskawa. Tylko 123 metry i mimo trudnych warunków nie dało mu to awansu do drugiej serii. Na wpadce Tomasiaka skorzystał Maciej Kot, któy wywalczył awans do serii finałowej. Czołówka miała zróźnicowane warunki, lecz warto wyróżnić kapitalne skoki Nakamury, Forfanga, czy w końcu Embahera, którzy okupowali wysokie pozycje po pierwszej serii. W pierwszej odsłonie nie było jednak mocnych na Jana Hoerla i Domena Prevca, którzy pewnie objęli prowadzenie.

Wielki Domen Prevc

W drugiej serii warunki zupełnie się odwróciły. Mimo, że na początku dostrzegaliśmy jeszcze lekkie podmuchy pod narty, to śedziowie ustawili rozbieg na 19. stopniu. Jako drugi na liście na belce pojawił się Maciej Kot, który w nie ta sprzyjających warunkach uzyskał 123,5 metra, co nie gwarantowało mu znacznego awansu. Tuż po nim ruszył Dawid Kubacki, którego próba wyglądała znacznie lepiej od wspomnianego Kota. Polak uzyskał 126 metrówi awansował kilka pozycji w klasyfikacji. Z każdą kolejną minutą warunki na skoczni stawały się coraz gorsze, aż w końcu sędziowie podniesli rozbieg do 21.platformy. Druga seria nie obfitowała już w tak dalekie loty, lecz była bardzo wyrównana. Wielu z zawodników zazwyczaj lądowało w okolicach punktu konstrukcyjnego. Warto wyróżnić świetny wynik Romana Koudelki, który zaliczył swój najlepszy wystep sezonu. Z dobrej strony pokazali się także Yukiya Sato, Kristoffer Sundal, czy Marius Lindvik. Czołówka skakała w skrajnie złych warunkacha atmosferycznych, lecz to nie przestraszyło Ryoyu Kobayashiego, który uzyskał 130. metrów i odskoczył rywalom.

Kilka chwil później zaatakował Ren Nikaido, który nieznacznie wyprzedził swojego starszego kolegę z reprezentacji. Zdecydowanie rozczarowali Kraft, Forfang, którzy nawet nie dolecieli do punktu K. Prawdziwa batali rozpoczeła się od skoku Naokiego Nakamury. Japończyk sensacyjnie uzyskał 132,5 metra i zdecydowanie objął prowadzenie. Nie tak z pewnością wyobrażał sobie swój finałowy sko Stephan Embaher, który uzyskał 127. metró i spadł w klasyfikacji. Na belce starowej pojawił się Domen Prevc. Warunki nadal były bardzo trudne, a Słoweniec chiał zatakować pierwszą pozycję. To co zrobił przeszło narciarskie pojęcie. Domen odpalił 141 METRÓW!!! W niewiarygodnym stylu, pozostawiając rywali daleko w tyle, bo przecież drugiego Nakamure wyprzedzał, aż o 22. punkty. Ostatni na liście Jan Hoerl był pozbawiony jakichkolwiek szans. Austriak, nie dość, że przegrał z Domenem, to na dodatek wylądował dopiero na czwartej pozycji. Wielki Domen ponownie pokazał, jak wielkim potencjałem obecnie dysponuje.

zdjęcie: https://www.skijumping.pl/wiadomosci/37980/ps-w-sapporo-seria-probna-dla-domena-prevca/

Autor

  • Dominik Ochab

    Administrator Sportowej Strefy. Kontroluję poczynania redakcji od strony merytorycznej oraz pracę każdego z redaktorów. Współpracuje również z redakcją Radio Gol, a prywatnie wielki sympatyk sportu i zagorzały kibic Liverpoolu.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x