2026-06-09

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

MŚ w hokeju na lodzie – Polska vs Rumunia [PODSUMOWANIE]

Na sam początek polscy hokeiści zmierzyli się z gospodarzami turnieju. Jak poradziła sobie odmłodzona kadra Róberta Kalábera?

Na początek warto wspomnieć, że Polacy mieli trudności z dotarciem na miejsce – samolot ze Słowenii do Grazu był opóźniony.

1 tercja

Po kilkuminutowej młócce w środku pola dobry strzał oddał Krzysztof Maciaś, jednak próbę 20-latka obronił Attila Adorjan.

W 7 minucie indywidualną akcją popisał się Alan Łyszczarczyk, pakując krążek do bramki!

Większość prób składania akcji przez Rumunów gasiła nasza defensywa, gdzie prym wiódł duet Bartosz Ciura-Mateusz Bryk z GKS Tychy, wybijając i blokując groźniejsze podania. 38-letni John Murray nie miał zatem zbyt wiele pracy.

Swoje szanse w ataku mieli także Paweł Zygmunt, Krystian Dziubiński czy wyżej wspomniany Maciaś. Ogółem tercja była dość wyrównana z lekkim wskazaniem na Polaków.

2 tercja

Zaczęło się od dalszego oblężenia bramki naszych rywali. Pressing Polaków nie przynosił jednak efektów. Huba Bors otrzymał w 25 minucie dwie minuty kary za zahaczanie kijem Łyszczarczyka.

Przewagi nie udało się wykorzystać, ale tuż po jej zakończeniu skalp zerwał Damian Tyczyński! Posłał bombę między nogami golkipera.

Biało-Czerwoni nie spuszczali z tonu i wszelkimi siłami próbowali wyszarpać kolejne trafienie.

Próby oddawali Dominik Paś i Patryk Krężołek, jednak to Tricolori po 6 minutach mogli cieszyć się z gola kontaktowego.

Autorem był Roberto Gilga, który wykorzystał błąd naszego bramkarza i uderzył po krótkim rogu.

W końcówce o włos od trafienia był Mikołaj Syty.

3 tercja

Obraz gry w hali w Sfântu Gheorghe nie zmieniał się – gospodarze wciąż mieli trudności z wyjściem z własnej połowy.

Krężołek zaliczył uderzenie w poprzeczkę z najbliższej odległości.

Jednakże zaraz potem nieprzyjemny strzał oddał Patrick Imre – próba nie zakończyła się powodzeniem, bo Murray stał na posterunku.

Za opóźnianie gry na 2 minuty został odesłany Syty. Przetrzymaliśmy napór, raz nawet wyprowadzając ładną kontrę – Gościński był blisko bramki.

W 54 minucie wydawało się, że gra się uspokoiła. Była to jednak cisza przed burzą – Tamas Laday zaatakował kolanem Łyszczarczyka.

Tym razem wykorzystaliśmy power play już w 30 sekund – po krótkim rogu Krężołek zrobił to, co nie udało mu się na początku.

W końcówce przeciwnicy zdjęli bramkarza, co zawsze jest ryzykowne. Potwierdziło się to i tym razem – po prostej stracie Alan zanotował drugą bramkę w tym spotkaniu.

Otwarcie mistrzostw wypadło bardzo efektownie, a już o 15 starcie z Japończykami! Transmisja na Polsacie Sport.

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x