Jak na nowo w latach 00′ XXI wieku zakochaliśmy się w siatkówce [ARTYKUŁ]
Od końcówki PRL polski sport przechodził kryzys. Nie ominęło to też siatkówki – z całkiem niezłej kadry staliśmy się zwykłymi przeciętniakami. Sam awans na Igrzyska Olimpijskie 96 był sukcesem – gwoli ścisłości, wygraliśmy wtedy 1 seta.
Jednakże wszystko już niedługo miało się zmienić…
Sukcesy męskiej młodzieży
Gdy pierwsza kadra pod wodzą Huberta Wagnera przeżywała jeden z najgorszych okresów w historii (brak kwalifikacji na Mistrzostwa Europy w 1997), triumfy święcili młodzi.
W 1996 roku kadra juniorska pod wodzą Ireneusza Mazura została mistrzami Europy, pokonując w finale Włochów 3-1.
Rok później w praktycznie identycznym składzie zdobyliśmy Mistrzostwo Świata Juniorów!
Liderami tej kadry byli olimpijczycy z Atlanty: Paweł Zagumny wraz z Piotrem Gruszką. MVP imprezy w Bahrajnie został jednak Marcin Prus.
Bardzo szybko pojawił się rewolucyjny pomysł zbudowania kadry na młodzieży.
Reprezentacja młodych
W 1998 Ireneusz Mazur z marszu został selekcjonerem głównej kadry. To pod jego wodzą zadebiutowaliśmy w Lidze Światowej.
W grupie z Rosją, Brazylią i Jugosławią zajęliśmy 4 miejsce, z bilansem 3 zwycięstw i 9 porażek.
Ten sam rok to pierwszy występ na MŚ od 1986 roku i kadry Stanisława Gościniaka. W listopadzie przegraliśmy jednak z rewelacyjną na tym turnieju (brązowy medal) Kubą 3:0, a także 3:1 z Argentyną. Triumf 3:0 z Iranem przez wzgląd na niekorzystne rezultaty w innych grupach nie wystarczał.
Tymczasem sponsorem kadry została sieć komórkowa Plus.
Mocno pociągnęło to zespół – w kolejnej edycji LŚ mieliśmy już bilans 5-7, z kompletem zwycięstw nad Australią. Wygraliśmy także jedno starcie ze zdobywcami tytułu mistrzów świata Włochami w Katanii 3:2!
Jednakże reszta spotkań przebiegała pod dyktando Azzurich oraz Rosjan.
Wygraliśmy jeszcze prekwalifikacje do ME i przygotowywaliśmy się do kwalifikacji na IO w Sydney.
Z nieba do piekła
Rywalami w katowickim Spodku byli: Łotwa, zawsze groźna Bułgaria, przeżywający życiowy czas Czesi, mistrzowie olimpijscy Holendrzy, oraz Jugosławia.
Już na dzień dobry dostaliśmy ostrzeżenie – męczący mecz z Łotwą zakończony wynikiem 3:2.
Po spodziewanej porażce 1:3 z Bułgarami nastąpiło zwycięstwo z Czechami 3:1, a następnie doszło do niespodzianki, ba – sensacji!
Wygraliśmy bowiem z Holendrami 3:1!!! Znakomite spotkanie rozegrali między innymi Dawid Murek i Piotr Gruszka.
Happy endu jednak nie było… Jugosławianie na czele z braćmi Grbić (Nikolą i Vladimirem) obili nas 3:1, by potem sięgnąć po złoto w Australii.
Po tym turnieju Mazur zrezygnował z funkcji selekcjonera.
Tymczasem zespół z Kędzierzyna-Koźla zdobył 3 miejsce w Pucharze CEV, pokonując grecką AVC Orestiadę 3:0
Sukcesy organizatorskie
W ciągu tych kilku lat otrzymaliśmy prawo organizacji turnieju finałowego Ligi Światowej w 2001 roku!
Publiczność na meczach Polaków przekraczała 10 tysięcy osób.
Ciągle jednak nie dowoziliśmy – jedyne zwycięstwo w fazie finałowej to 3:2 z Francuzami.
Po szybkim pożegnaniu się z pracą Ryszarda Boska, seniorską kadrę objął Waldemar Wspaniały.
Nie taki Wspaniały
Na dzień dobry – falstart w eliminacjach do MŚ 2002. Porażka z Francją 0:3 (pierwszy set na przewagi do 28) zamykała nam drogę do awansu.
Jednakże w wyniku rezygnacji Korei Południowej (Igrzyska Azjatyckie w tym samym terminie) otrzymaliśmy dziką kartę!
Wcześniej był jeszcze europejski czempionat. Zakończyliśmy go na 5 pozycji, przegrywając w grupie z Jugosławią i Włochami.
Ten zespół był mieszanką rutyniarzy w postaci Grzegorza Wagnera, Roberta Prygla czy Marcina Nowaka z młodzieżą: Gruszka, Krzysztof Ignaczak, Sebastian Świderski
2002 rok – w Lidze Światowej pierwszy raz sportowo awansowaliśmy do najlepszej ósemki! Wygraliśmy między innymi 3 mecze z powoli rodzącą się Brazylią!
Turniej finałowy to jednak „tylko” 5 miejsce.
Mistrzostwa Świata rozpoczęły się najlepiej jak to tylko możliwe! Pokonaliśmy obrońców tytułu Włochów po tie-breaku 3:2! Znakomicie na przyjęciu grali Piotr Gruszka wraz z Dawidem Murkiem.
W drugiej rundzie przegraliśmy z Rosjanami 2:3, oraz sensacyjnie z Portugalią 1:3, gdzie mecz życia miał Hugo Gaspar. Skończyło się na miejscach 9-12.
Pierwszy poważny sukces klubowy
W 2003 roku po serii trzech mistrzostw Polski z rzędu Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle przebił się do Final Four Ligi Mistrzów.
Papke, Szczerbaniuk i Świderski w półfinale musieli uznać wyższość włoskiej Modeny (3-1, jeden set na przewagi).
Paris Volley w meczu o 3 miejsce nie miał nic do powiedzenia! Pewne 3-0 zagwarantowało pierwsze podium LM w historii dla polskiego klubu (Gwardia Wrocław w 1981 roku startowała w Pucharze Europy).
Do tego drugi raz w historii zostaliśmy mistrzami świata juniorów! W dramatycznym finale z Brazylią (3:2) zdecydowanie wyróżnili się Mariusz Wlazły wraz z kapitanem, Michałem Winiarskim.
Nie udało się przełożyć tego na dorosłą reprezentację – w fazie grupowej LŚ zajęliśmy 2 pozycję z bilansem 6-6. Pech chciał, że dostaliśmy się do grupy z gospodarzem turnieju finałowego – Hiszpanią, z którą zresztą 3 razy przegraliśmy.
Mistrzostwa Europy to powtórka sprzed 2 lat. Tym razem jednak było gorzej, bo w fazie grupowej odnieśliśmy 3 porażki – z Rosją, Holandią oraz niespodziewanie Bułgarami. W fazie walki o miejsca 5-8 triumfowaliśmy nad Niemcami 3-1 oraz Holendrami 3-0. Na osłodę Piotr Gruszka został najlepszym atakującym czempionatu.
Wspaniały zrezygnował z prowadzenia kadry po tym turnieju.
Początek klątwy
Kadrę objął asystent Wspaniałego, Stanisław Gościniak.
Zakwalifikowaliśmy się do Igrzysk Olimpijskich w Atenach 2004 po pokonaniu Wenezuelczyków (3:0) Portugalczyków (3:2) i Kazachów (3:0).
Liga Światowa? Bilans 6-6 w grupie z Bułgarami, Francją i Japonią. Przy czym w ostatnich 4 meczach ugraliśmy 1 seta łącznie. Starczyło to tylko na 3 pozycję.
W Atenach jeszcze przed pierwszym meczem doszło do zgrzytu – Piotr Gabrych zlekceważył zalecenie trenera i jako jedyny siatkarz wziął udział w ceremonii otwarcia.
Początek był wręcz wymarzony! 3-0 z Serbią i Czarnogórą, dzięki Sebastianowi Świderskiemu i Dawidowi Murkowi.
Porażki z Grecją ( 1-3, Świderski doznał kontuzji, musiał go zastąpić Gabrych) i Francją (3-0) skomplikowały nam sprawę awansu.
Dobra postawa drużyny w meczach z Tunezją (3-1, Michał Bąkiewicz najskuteczniejszym zawodnikiem) i Argentyną (3-2) dała nam awans do ćwierćfinału z 4 pozycji w grupie.
Brazylijczycy trenowani przez Bernardo Rezende nie dali nam cienia szansy – przegraliśmy 0:3. Tak rozpoczęła się czarna seria ćwierćfinałów olimpijskich.
PZPS postanowił w końcu poszukać zagranicznego szkoleniowca.
Wybór padł na Argentyńczyka Raúla Lozano.
Tak blisko…
W Lidze Światowej faza grupowa poszła znakomicie – 9 zwycięstw i 3 porażki w grupie z: Serbią i Czarnogórą, Argentyną i Grecją.
Awansowaliśmy do turnieju finałowego w Belgradzie! Starcie z gospodarzami było pasjonujące – prowadziliśmy 2:0 i 23:17. Ogromna szansa na pierwszy finał została jednak zaprzepaszczona – Ivan Miljković i spółka zdobyli 8 punktów z rzędu. Potem przegraliśmy 2 kolejne sety.
W meczu o 3 miejsce ulegliśmy Kubańczykom ponownie 2:3. Dobra gra Gruszki i Wlazłego nie wystarczała.
Mistrzostwa Europy – w grupie z Rosją (1:3), Włochami (0:3), Chorwacją (3:0), Portugalią (3:0, przy okazji ostatni mecz tragicznie zmarłego Arkadiusza Gołasia) i Ukrainą (3:1), zajęliśmy 3 miejsce. Oczywiście nie zakwalifikowaliśmy się do najlepszej czwórki.
Narodziny gwiazd
Liga Światowa w 2006 – grupa z Serbią i Czarnogórą, USA (jeszcze nie tak groźnymi) i Japonią. Bilans drużyn słowiańskich praktycznie taki sam: 9 zwycięstw i 3 porażki. Niestety, przez gorszy bilans małych punktów to Serbowie mogli cieszyć się z awansu.
Niemniej napawało to optymizmem przed Mistrzostwami Świata w Japonii, transmitowanymi na otwartym Polsacie.
Wygraliśmy wszystkie mecze w I fazie grupowej bez straty seta – doskonale rozgrywał Paweł Zagumny, na pozycji libero uwijał się Piotr Gacek…
Druga faza grupowa to między innymi mecz z Rosją. Tutaj wykuła się trwająca do dziś potęga…
W pierwszych 2 setach nic nam nie wychodziło, niemiłosiernie bombardował nas Siemion Połtawski. Oba sety przegraliśmy do 19.
Na resztę meczu wyszliśmy całkowicie odmienieni – walczyliśmy jak lwy. Znakomicie grali Grzegorz Szymański(zmienił Świderskiego), Wlazły, czy Daniel Pliński.
Ostatecznie wygraliśmy 3:2! (19:25, 19:25, 25:22, 25:20, 15:11)
Na koniec tej fazy zrewanżowaliśmy się Serbom za wcześniejsze porażki, gromiąc ich 3:0! Rywale po 1 secie opadli z sił, turniej skończyli na 4 miejscu.
Półfinał z Bułgarami nie był może tak dramatyczny, ale Matij Kazinski napsuł trochę krwi Wlazłemu i spółce. Skończyło się wynikiem 3:1 (przegrany set na przewagi – 26:28).
„Po serii wspaniałych spotkań, akurat w finale rozegraliśmy najgorszy mecz” – tak podsumował finał Lozano. Trudno się z tym nie zgodzić – nie mieliśmy nic do powiedzenia z Brazylią. Była to jedyna porażka Polaków na tym turnieju. 0:3 (12:25, 22:25, 17:25).
Nie zmienia to faktu, że był to trzeci finał MŚ z udziałem Polaków w sportach zespołowych! Od tego czasu już nie schodzimy poniżej pewnego poziomu w siatkówce, mimo różnych peturbacji.
Czy na Filipinach potwierdzimy klasę?
MOŻECIE ODWIEDZIĆ TAKŻE:
Sportowa Mapa: https://www.facebook.com/groups/286256349421235?locale=pl_PL
Zajarani Futbolem: https://www.facebook.com/groups/553029755207914
Kibice Piłki Nożnej: https://www.facebook.com/groups/7920958946453
Zajrzyjcie również na kanał na YouTube – Sportowa Strefa: https://www.youtube.com/@SportowaStrefa