Francja rozbija Norwegię i wygrywa grupę [PODSUMOWANIE]
Francuzi pokonali Norwegów w hicie grupy I aż 4:1. Trójkolorowi nie tylko byli lepsi od Skandynawów, ale także wygrali grupę z kompletem punktów. Dziś na boisku rządził Ousmane Dembele, który skompletował hat-tricka i został wybrany piłkarzem meczu.
Oczekiwania vs rzeczywistość
Przed meczem trwały nie małe spekulacje o tym, że Norwegowie mogą sprawić sensację i ostatecznie nie tylko pokonać Francuzów, ale także wygrać całą grupę. Warto dodać, że obie ekipy miały komplet punktów po dwóch kolejkach. Było to jedno z najlepiej zapowiadających się starć fazy grupowej tegorocznych Mistrzostw Świata. W mediach wrzało od zapowiedzi pojedynku dwóch wybitnych snajperów, czyli Kyliana Mbappe i Erlinga Haalanda. Obaj mieli po cztery strzelone bramki na tych mistrzostwach i wiele osób zakładało, że nawet jeśli Norwegia jest nieco słabsza, to właśnie ta dwójka powalczy o tytuł króla strzelców.
Tuż przed meczem Stale Solbakken zaszokował cały piłkarski świat. W wyjściowej jedenastce nie tylko zabrakło Haalanda, ale także dziewięciu innych piłkarzy względem meczu z Senegalem. To był szok, Solbakken zrobił 10. zmian i na papierze odpuścił walkę o zwycięstwo w grupie. Francja z kolei musiała sobie radzić bez Didiera Deschampsa na ławce rezerwowych, który z powodu śmierci swojej mamy opuścił chwilowo zgrupowanie.
Francuska moc nie do przebicia
Wobec tak wielu roszad w Norweskiej ekipie, wielu spodziewało się ogromnej przewagi Francuzów. Początkowo tak właśnie było, bo już w 20. sekundzie w poprzeczkę uderzył Kylian Mbappe. Kilka munit później groźny strzał oddał Kounde, a przewaga Trójkolorowych nie malała. Francja dominowała w posiadaniu piłki, szybkim rozegraniu i dużej kontroli prowadzenia gry, co przygniatało początkowo Norwegów. Swoją widoczną przewagę Trójkolorowi skwitowali zdobytą bramką, której autorem był Ousmane Dembele. To nie była zwykła bramka. Wszystko zaczęło się od kapitalnego, przeszywającego podania Kyliana Mbappe z okolic połowy boiska. Później Dembele, gdy już otrzymał piłkę, nawinął dwóch obrońców i cudownie umieścił piłkę po długim słupku. Początek jawił się dla Francuzów wręcz wzorcowo.
Po kwadransie nie mocy Norwegowie w końcu doszli do głosu. Po błędzie Upamecano strzał na bramkę oddał Larson. Spotkanie na dobre otworzyło się chwilę później. Dembele znów otrzymał podanie od Mbappe i po raz kolejny nawinął obrońcę, przygotował piłkę do strzału i momentalnie uderzył po długim słupku. Piłka po raz kolejny zatrzepotała w siatce. Niespełna minutę później piłka wylądowała już w drugiej bramce. Norwegowie rozpoczęli od środka boiska i bardzo łatwo przedostali się pod strefę obronną Francuzów. Aasgaard w łatwy sposób nawinął jeszcze Upamecano i uderzył wprost do bramki Maignan. Trójkolorowi odczuli to jako wypadek przy pracy, nadal kontrolowali przebieg spotkania i starali się prowadzić grę na połowie rywala. Gra układała się dziś dla Francuzów po prostu wybornie, co w idealny sposób skwitowali kolejną bramką genialnego dziś Ousmana Dembele, który skompletował klasycznego hat-tricka.
Ostrzeżenie od Norwegów
Druga połowa nie najlepiej rozpoczęła się dla dwukrotnych mistrzów świata. Oscar Bobb w pojedynku z Theo Hernandezem zahaczył jego wystającą nogę, a sędzia bez cienia wątpliwości wskazał na jedenasty metr. W tym momencie strata Haalanda była niezwykle odczuwalna. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Larsen, lecz uderzył bardzo fatalnie i Maignan odbił do boku. Skandynawowie zmarnowali najlepszą sytuację na powrót do meczu, lecz prezentowali zupełnie inny obraz niż w pierwszej połowie. Bardziej zdeterminowani, aktywni w pressingu, stawiali warunki faworyzowanym Francuzom. Podopieczni Solbakkena po stracie piłki wysoko atakowali swoich rywali, którzy mieli problem ze swobodnym rozgrywaniem piłki. Tak odważna postawa skutkowała ogromnym ryzykiem kontry ze strony Francuzów.
Norwegowie mieli mnóstwo sytuacji, lecz zawsze brakowało im celnej wrzutki, dobrego ostatniego zagrania, czy po prostu lepszego uderzania. Sprawę komplikował im także Maignan swoimi kapitalnymi interwencjami. Cała druga połowa nie była łatwa dla Trójkolorowych, lecz oni prowadzili grę, mając w domyślę dwubramkową przewagę. W samej końcówce spotkania Francja dobiła jeszcze Norwegów, po świetnej indywidualnej akcji Barcoli i główce Doue. Wysokie zwycięstwo w niezłym stylu, nie tylko dało im pierwsze miejsce w grupie, ale przeświadczenie o swojej wielkiej sile piłkarskiej.
Zobacz także:
Tam znajdziesz najważniejsze informację ze świata sportu –https://www.facebook.com/profile.php?id=61560048402880&locale=pl_PL
Autor: Dominik Ochab