2026-07-15

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Czasami w życiu człowieka wiele może się zmienić przez jeden dzień, czasami wiele może się zmienić przez jeden miesiąc, a czasami przez rok. Przez 20 lat życia człowieka zwykle zmienia się wszystko – w skali mikro, indywidualnej, i w skali makro, globalnej.

Na tegorocznym mundialu 20 lat jest jednostką miary i ma wielką symbolikę, coś jak 18‑sekundowa „jedna Wenta” w polskim handballu. Miara 20 lat to mundialowy cykl życia arcymistrzów futbolu: Leo Messiego, Cristiano Ronaldo i Luki Modricia. Już tej nocy licznik przestanie bić przynajmniej dla jednego z nich – około 3–4 nad ranem polskiego czasu, gdy zakończy się mecz Portugalii z Chorwacją.

Jeden z trzech ciosów w serce młodego kibica nastąpi już za kilkanaście godzin i już za kilkanaście godzin pożegnamy jednego z Wielkich – albo Cristiano Ronaldo, albo Lukę Modricia.

Kiedy byłem małym chłopcem

Pisząc o sercu młodego kibica, mam na myśli siebie i pewnie innych moich kolegów oraz kibiców z pokolenia rodzącego się u początków polskiej transformacji ustrojowej. Otóż 20 lat temu byliśmy albo młodymi dzieciakami spędzającymi wakacje na podwórkach i trzepakach, zdzierając kolana na betonowych boiskach, albo nastolatkami, którzy na discmanach słuchali płyt Linkin Park albo System of a Down.

Nawiązując do Pana Quebonafide, Liga Plus była jeszcze z Panem Redaktorem Smokowskim. Z rzeczy ze świata dorosłych: Prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej był Lech Kaczyński, premierem Kazimierz Marcinkiewicz, trwał drugi rok pontyfikatu Benedykta XVI, a w Białym Domu dalej rządził wtedy jeszcze młody Bush (teraz, po 20 latach, nawet młody Bush jest już stary).

Nas, dzieciaków, łączyło to, że w czerwcu 2006 roku na różnych osiedlach i na różnych telewizorach kineskopowych (ja na 20‑calowym Grundigu) oglądaliśmy Mistrzostwa Świata 2006 w Niemczech i to tam pierwszy raz widzieliśmy ich.

Tak zaczynały legendy Portugalii i Chorwacji

Cristiano na mundialu zadebiutował przeciwko Angoli już jako znany brylant z szatni Manchesteru United i gwiazda Euro 2004, parę dni po nim w meczu z Japonią debiutował Luka Modrić jako mniej znany gracz Dinama Zagrzeb.

W czerwcu 2006 każdy wiedział, że Cristiano właśnie zaczyna wielką karierę (chociaż nikt nie przypuszczał, że będzie ona aż tak wielka). Zapewne nikt nie przypuszczał, że ten długowłosy zgredek wchodzący z chorwackiej ławki również wejdzie do panteonu piłkarskich herosów i że to on będzie dzierżył dwa medale mistrzostw świata, a nie jego sławniejszy kolega z Madery. Tym bardziej, że to ten pierwszy mundial Portugalczyka – o ironio – był jego najlepszym pod względem wyniku całej drużyny, a tamto czwarte miejsce miało być zaledwie preludium czegoś wielkiego. Rzeczywistość bywa brutalna nawet dla największych.

Kończy się pewna epoka

20 lat… w moim życiu i w życiu innych dzieciaków‑kibiców zmieniło się wszystko. Człowiek dorósł, skończył szkoły i studia, założył rodzinę i teraz ogląda pierwsze mistrzostwa ze swoim małym synem, ale przez te całe 20 lat zawsze gdzieś w tle biegali ci goście. Byli pewniakami jak śmierć starszych członków rodziny czy roczne rozliczenie podatku dochodowego, a teraz dla jednego z nich już pożegnamy na tak wczesnym etapie turnieju, a dla mnie i wielu kibiców mundialu 2006 będzie to zerwanie ostatniego węzła z tym dzieciakiem sprzed 20 lat.
Jeśli jesteś piłkarskim romantykiem, to nie da się myśleć o meczu 1/16 pomiędzy Portugalią i Chorwacją przez inny pryzmat niż pożegnanie. Oczywiście wszyscy liczymy na wielki spektakl. Każdy chciałby, żeby Portugalia i Chorwacja weszły na oczekiwany poziom, bo dotychczas, jak mawiają Amerykanie „nie dostarczają contentu”.

Na papierze mecz Portugalii z Chorwacją to prawdziwa gratka dla miłośników piłki nożnej. Każdy dalej będzie chciał patrzeć na będącego w dobrej formie Baturina, zawsze miło popatrzeć na klasę Vitinhii i jakość Nuno Mendesa. Merytorycznie rzecz biorąc, to wcale nie musi być mecz wielkich fajerwerków, tylko starcie dwóch bardzo dojrzałych, turniejowych drużyn szukających bolesnego dla oczu pragmatyzmu. Portugalia ma więcej jakości indywidualnej, więcej dynamiki na bokach i łatwość kreowania sytuacji, ale bywa chimeryczna i momentami zbyt długo zamyka się w graniu w poprzek. Chorwacja to z kolei szkoła cierpliwości i drużyna wielkich momentów, ale nie oszukujmy się, zapowiedź tego spotkania nie wymaga analiz taktycznych, a prostej laudacji, dlatego…

Młody kibic dziękuje

Panowie, wiem, że tego nigdy nie przeczytacie, ale dziękuję wam za te 20 lat: za lata piłki klubowej i reprezentacyjnej, za wszystkie Euro i przede wszystkim mundiale. Miałem cholerne szczęście być kibicem w dobie waszej wielkości i był to wielki zaszczyt. Dziękuję i jeśli mogę życzyć wam czegoś na sam koniec, to życzę, żebyście dali wielki koncert. Na razie nie są to wasze mistrzostwa, ale mam dziwne przeczucie, że sławetni Bogowie futbolu szykują nam coś fajnego na ten „last dance”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Źródło zdjęcia: https://x.com/brfootball/status/1599789985737060354

Autor

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x