Biathlonowe MŚ w Lenzerheide [ZAPOWIEDŹ]
Luty to czas imprez mistrzowskich w sportach zimowych – nie inaczej jest z biathlonem. Tym razem po raz pierwszy w historii czempionat odbędzie się w Szwajcarii. Kto będzie faworytem? Kto może namieszać? Czy Polacy są w stanie powtórzyć wyniki sprzed roku?
Mężczyźni – norwesko-francuskie przeciąganie liny
Wśród panów naturalnymi kandydatami do zwycięstw czy medali są Norwegowie. Między innymi kończący swoje obfite w trofea kariery bracia Bø, którym w tym sezonie idzie stosunkowo nierówno. Starszy z braci Tarjei ewidentnie łapie wiatr w żagle – pierwsze i drugie miejsce w Anterselvie to potwierdza. Johannes Thingnes z kolei po nowym roku wprawdzie nieco obniżył loty, jednakże wciąż mówimy tu o zdobywaniu podiów.
Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o nowym liderze PŚ. 26-letni Sturla Holm Lægreid ma już na koncie 3 złota indywidualne z tej imprezy i zapewne ma ochotę na więcej – między innymi triumf w biegu pościgowym.
Francuzi z kolei wydają się pewniakami, jeżeli chodzi o sztafetę – jak dotąd wygrywali w każdych tego typu zawodach. Czołowymi postaciami w tej kadrze są Éric Perrot i Quentin Fillon Maillet. Ten drugi przeżywa zresztą odrodzenie po sporym kryzysie w latach 22-24.
Kadra szwedzka zaś drużynowo prezentuje się mocno, ale wyróżniającą się postacią jest jedynie Sebastian Samuelsson.
U Włochów sytuacja jest identyczna, co u Szwedów – jeden Tomasso Giacomel, a potem długo nikt.
Co do Polaków, to życzę jak najlepiej, jednak biorąc pod uwagę, że zdarzały się weekendy bez udziału naszych reprezentantów w pościgu, to sukcesem będzie udział w najlepszej 50 zawodów, a o masówce raczej możemy pomarzyć.
W biegu sztafetowym będę zadowolony z pozycji 10, lub wyżej.
Kobiety – francuska królowa wraz z pierwszą damą
Wiceliderka obecnej edycji Pucharu Świata Lou Jeanmonnot już w poprzednim sezonie była o włos od Kryształowej Kuli, przegrywając o 23 punkty z Włoszką Lisą Vittozzi.
Reprezentantka Francji goni za żółtą koszulką, której dzielnie broni Franziska Preuß. Niemka wciąż regularnie staje na podiach i nie zamierza spuszczać z tonu.
Z rodaczek Jeanmonnot groźna będzie też Justine Braisaz-Bouchet. Podczas próby obiektu w Lenzerheide wygrała wszystkie 3 konkurencje: sprint, bieg pościgowy i masowy – ewidentnie widać, że trasa jej się spodobała. Zresztą – to obrończyni tytułu w biegu masowym.
Na Norweżki liczyłbym ewentualnie w kontekście sztafety – równy skład, ale dotychczasowa liderka Ingrid Landmark Tandrevold nie może odnaleźć formy z poprzedniego sezonu, a prowadząca w klasyfikacji młodzieżowej Maren Kirkeeide przez wzgląd na wiek może nie wytrzymać presji.
Nie można lekceważyć szwedzkich sióstr Öberg – Hanna i Elvira to od lat czołowe postaci.
Nadzieją dla gospodarzy będą Aita Gasparin i Amy Baserga. Ta druga stanęła raz już na podium – w Ruhpolding w biegu indywidualnym.
Polki stać na dobry wynik indywidualnie, przy bezbłędnym strzelaniu możliwe miejsce w najlepszej dwudziestce. Drużynowo? Tak jak Torgensen powiedział po Anterselvie dla TVP Sport: 8-12 miejsce.
Miksty moim zdaniem będą rozgrywką między Szwecją, a Norwegią, ale oczywiście mogą wmieszać się w to Francja, Niemcy, czy Finlandia, która wygrała pojedynczą mieszaną w Oberhofie. Dla polskich ekip przewiduję miejsce na początku drugiej dziesiątki.
Terminarz zawodów – gdzie oglądać?
12.02.2025 14:30 – mikst 2+2
14.02.2025 15:05 – sprint kobiet
15.02.2025 15:05 – sprint mężczyzn
16.02.2025 12:05 – bieg pościgowy kobiet
16.02.2025 15:05 – bieg pościgowy mężczyzn
Całe mistrzostwa do obejrzenia w TVP Sport.