2026-06-09

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Pora wyłonić Mistrza Świata Juniorów! [ZAPOWIEDŹ MŚJ W LAKE PLACID]

Late afternoon horizontally oriented view of two ski jump towers at Lake Placid, New York in summertime. There is some shadow from the higher foreground tower on the rear tower. Plenty of copy space.

Przed nami Mistrzostwa Świata Juniorów w narciarstwie klasycznym! Tym razem wracamy – a w zasadzie pozostajemy po zawodach Pucharu Świata – na obiekty w Lake Placid, gdzie na obiekcie K90 odbędą się konkursy o medale juniorskiego czempionatu. Kto wygra te zawody i kto ma szanse na medale? O tym porozmawiamy w tym artykule.

Po pierwszych treningach faworyt jest już znany?

Nie ma co się oszukiwać – po treningach widać, że jedynie pech lub kontroler sprzętu może zabrać złoto dla Amerykanina – Tate’a Frantza. Dobrze znany nam z Pucharu Świata skoczek pochodzący właśnie z Lake Placid zdominował oba treningi. Wygrywał znacznie i pewnie, skacząc najdalej nawet z niższych belek. Wydaje się, że zdobywca złotego medalu jest w zasadzie znany. Przed czempionatem wydawało się, że o złoty krążek powalczy ze Stephanem Embacherem, jednak postawa Austriaka na treningach była nieco rozczarowująca. Wobec tego to właśnie Amerykanin wyrasta na zdecydowanego fawroyta rywalizacji indywidualnej.

Kolejka po medale długa i wciąż.. niepełna?

O ile sprawa złotego medalu jest już w zasadzie przesądzona przed konkursem, tak sprawa obsady reszty podium nie jest taka pewna. Na moje oko, jest przynajmniej 8 zdecydowanych kandydatów do obsadzenia pozostałych dwóch miejsc na podium. W dalszej części artykułu dokładnie omówię każdą silniejszą reprezentację oraz pozostałych zawodników, którzy mogą powalczyć o najwyższe lokaty.

Zaczynamy od gospodarzy – Amerykanów

Jak już wcześniej wspomniałem, reprezentacja USA ma w swoich szeregach prawdopodobnego zwycięzcę całego czempionatu – Tate’a Frantza. W zasadzie każdy go zna, widział go w akcji w Pucharze Świata i wie, że ten młody chłopak potrafi zdziałać cuda. Niekwestionowanym numerem dwa w tej reprezentacji jest jeden z faworytów do medalu – Jason Colby. Ma on już na swoim koncie premierowe punkty w Pucharze Świata i choć na początku sezonu doznał złamania obojczyka, tak udało mu się naprawdę szybko wrócić do pełni sił, co pokazał na pierwszym treningu. Resztę drużyny stanowić będą najprawdopodobniej Bryce Kloc oraz Henry Loher. Są to mniej doświadczeni zawodnicy, lecz nie są na tyle słabi, aby wykluczyć Amerykanów z walki o medal w konkursie drużynowym.

Nasi z problemami?

Na wtorkowych treningach zobaczyliśmy jedynie Wiktora Szozdę oraz Kacpra Tomasiaka. Powód? Zagubiono sprzęt reszty Polaków oraz czterech Słoweńców. Co ciekawe, nie jest to pierwsza tego typu sytuacja, gdyż w piątek nie dotarł też sprzęt Halvora Egnera Graneruda. Na treningach na siódmym i piątym miejscu sklasyfikowano Tomasiaka co wskazuje na to, że będzie liczył się w walce o medale. Przy dobrych skokach nie wykluczałbym takiej walki również w przypadku Klemensa Joniaka oraz Tymoteusza Amilkiewicza. Są to zawodnicy, którzy dość regularnie punktują w zawodach drugiej ligi i w pojedynczych skokach potrafią tam deptać po piętach zawodnikom z Pucharu Świata. Jeśli takie skoki uda się oddać tutaj w konkursach, jest szansa nie tylko na krążek drużynowy, ale też na medal indywidualnie. Między Wiktorem Szozdą a Szymonem Byrskim wybierzemy też numer 4 na zawody drużynowe oraz konkurs indywidualny.

Austriacy rewelacyjni jak wszędzie

Ten sezon w wykonaniu reprezentacji Austrii jest wręcz wybitny. Genialnie w Pucharze Świata prezentują się: Tschofenig, Hoerl, Kraft oraz Ortner, a w drugiej lidze naprawdę nieźle skaczą Schuster, Mueller czy też Fettner. W Fis Cupie trwa natomiast całkowita okupacja miejsc w czołowej dziesiątce i jedynie nielicznym udaje się przebić ten austriacki mur. Brak medalu dla Stephana Embachera, Nikiego Hummla albo Simona Steinbergera będzie wręcz sensacją. Patrząc na wyniki treningów to właśnie Austria ma najrówniejszą i najmocniejszą ekipę, a co za tym idzie – największe szanse na złoto w drużynie. Najmocniejszym punktem tej drużyny jest oczywiście Embacher, który broni tytułu Mistrza Świata Juniorów. Numerem dwa wydaje się być Steinberger, trójką Humml, natomiast o miejsce na konkurs drużynowy powalczy Lukas Haagen z Johanessem Poelzem.

Ziga Jancar jedyną nadzieją Słoweńców?

Słoweńcy – podobnie jak Polacy – w piątek zmagali się z brakiem sprzętu, więc nie mogliśmy zobaczyć ich w akcji. Widzieliśmy jedynie Zige Jancara, który został w Lake Placid po zawodach Pucharu Świata. W treningach przed kwalifikacjami potrafił skakać naprawdę nieźle, wyprzedzając wielu dużo bardziej utytułowanych skoczków. Raczej mało prawdopodobne, aby którykolwiek z reszty Słoweńców miał tutaj powalczyć o medale. Nieźle wypaść może młodziutki Urban Simnic, który ostatnimi czasy przyzwoicie skakał w Pucharze Kontynentalnym. Reszta to zawodnicy raczej anonimowi, którzy raczej będą tłem dla najlepszych. Nieco inaczej sytuacja może wyglądać w drużynie, gdyż poza Polską i Austrią to właśnie Słoweńcy wydają się być najlepszą ekipą drużynowo. Najprawdopodobniej wraz z USA i Niemcami powalczą o brązowy medal.

Norwegia outsiderem?

Jeśli chodzi o Norwegię to raczej nie ma co się spodziewać cudów. Najlepszym z nich wydaje się być Mats Strandbraaten, aczkolwiek i on raczej nie jest zawodnikiem, który powalczy o czołową dziesiątkę. Reszta zawodników jest na papierze jeszcze słabsza, wobec czego zawodnicy ze Skandynawii raczej nie znajdą się ani w czołówce zawodów indywidualnych, ani w strefie medalowej w konkursie drużynowym.

Niemcy – choć bez nazwisk, to mogą zaskoczyć

Niemcy, choć nie mają już w kadrze tak rozpoznawalnych zawodników jak Adrian Tittel, to wciąż mogą powalczyć o medal w drużynie. Nieźle na treningach skakali Max Unglaube, Robin Kloss oraz młodziutki, ledwie 16-letni Yann Kullmann. Przyzwoicie, choć znacznie słabiej, skakał Alex Reiter. I choć o medalu indywidualnym Ci zawodnicy mogą raczej tylko pomarzyć, tak w drużynie mogą powalczyć o krążek – choć najprawdopodobniej tylko brązowy.

Japończycy z wielkim talentem?

Na pierwszym treningu niespodziewanie wyskoczył Taiyo Mori, który po skoku na 93,5 metra uplasował się w czołowej dziesiątce. Zaledwie 15-letni skoczek niewątpliwie pokazał, że mimo młodego wieku ma on aspirację do walki z najlepszymi juniorami. Niestety, był to jedyny pozytywny skok reprezentanta Japonii na przestrzeni obu treningów. Asaki Sahano skakał raczej dość przeciętnie, natomiast Ritsuta Sugiyama i Seigo Sasaki to zawodnicy będący raczej tylko uzupełnieniem kadry. Moim zdaniem każdy medal tej reprezentacji będziemy mogli uznać za niespodziankę.

Warto też wspomnieć o kilku innych zawodnikach:

Felix Trunz – reprezentant Szwajcarii w pojedynczych skokach wygląda naprawdę nieźle. W treningach do zawodów Pucharu Świata lub w kwalifikacjach zdarzyło mu się już plasować w „TOP30”. Kilkakrotnie ocierał się o punkty w elicie i wydaje się, że na papierze jest jednym z najlepszych zawodników w całej stawce.

Ilya Mizernych – Kazach ma już w tym sezonie punkty Pucharu Świata. Niestety, jego forma w ostatnich tygodniach była dużo słabsza, lecz uważam, że wciąż nie należy go skreślać. W końcu niewielu zawodników z całej stawki miało okazję startował w Pucharze Świata, nie mówiąc już o punktach. Choć treningi nie były dobre, to wciąż uważam, że 18-latek powinien być rozpatrywany jako jeden z kandydatów do medalu.

Hektor Kapustik – Słowak z rocznika 2007 kilkukrotnie pokazywał nam się już na arenie międzynarodowej. W Igrzyskach Europejskich w 2023 roku był nawet w „30”, wyprzedzając choćby Kamila Stocha. Niewątpliwie drzemie w tym chłopaku spory potencjał i nie należy go skreślać w walce o medale.

Kaimar Vagul – Estończyka mieliśmy już okazję oglądać podczas niemieckiej części TCS’u oraz na lotach w Oberstdorfie. Oczywiście nie odniósł tam wielkich sukcesów, lecz sam fakt uczestnictwa w tak prestiżowych zawodach to już powód do dumy. Wydaje się być on jednym z najlepszych skoczków z rocznika 2007, więc niewykluczone, że powalczy on o miejsce w „TOP15”.

Korawik Saendee – po raz pierwszy na Mistrzostwach Świata Juniorów mamy okazję oglądać reprezentanta Tajlandii. Chłopak z rocznika 2009 postanowił reprezentować kraj swojego urodzenia, choć na co dzień trenuje i mieszka w Finlandii. Choć raczej nierealne, aby zawojował on cokolwiek w zawodach, tak sam fakt wystartowania tak egzotycznego zawodnika jest godny podkreślenia.

Zdjęcie wyróżniające pochodzi z www.istockphoto.com

Zapraszam również: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/biathlonowe-ms-w-lenzerheide-zapowiedz/

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x