Dlaczego porażka Lecha z Crveną to nie koniec świata? [Podsumowanie meczu]
Dziś wieczorem w III rundzie Eliminacji do Ligi Mistrzów Lech Poznań podejmował Crvene Zvezdę Belgrad. Pomimo znacznie większego budżetu i doświadczenia ekipy gości, Lech nie był spisany w tym pojedynku na straty.
Świetna atmosfera i otwarty mecz
Aby wesprzeć Kolejorz, kibice wypełnili stadion po brzegi. Prawie 40 tysięcy gardeł wspierało dziś Lecha z trybun. Już w pierwszych minutach były groźne sytuacje z obu stron. Jednak to Crvena otworzyła wynik spotkania za sprawą Krunicia, byłego piłkarza min Empoli i Milanu.
Lech był chwilę w szoku, ale udało się im szybko otrząsnąć i przejąć inicjatywę. Piłkarze Crveny byli jednak świetnie zorganizowani w obronie. Mecz rozgrywany był na bardzo wysokiej intensywności i nikt nie odstawiał nogi.
W 34. minucie po świetnym przerzucie od Moutinho Ishak z ciężkiej sytuacji zdobył wolejem bramkę wyrównująca. Lech złapał wiatr w żagle i kontynuował napór. Chwilę później, z sytuacyjnej piłki Gholizadek uderzył bardzo celnie, ale bramkarz Crveny z trudem wybronił piłkę. Do końca pierwszej połowy nadal to raczej Lech tworzył sytuację, ale wynik nie uległ zmianie.
Jedyną zmianą w przerwie był Babicka za Milsona. Babicka to nowy nabytek Crveny, był to jego debiut w nowej drużynie. Wcześniej reprezentował barwy Toulouse zdobywając 4 bramki i 2 asysty w 30 spotkaniach a jego transfer kosztował zespół gości 4mln €.
Lech grał, Crvena strzelała
Przebieg spotkania tuż po przerwie nie uległ zmianie. Nadal to Lech atakował. Jednak Crvena wyszła z jedną akcją, po której z pozornie niegroźnej sytuacji uzyskali rzut rożny. Był to przełomowy moment spotkania. Po przysłowiowym „bilardzie” i dużej ilości szczęścia w polu karnym Krunić zdobył drugą bramkę w dzisiejszym meczu. Do jej zaliczenia potrzebna była jednak dłuższa analiza, gdyż piłka mogła nie przekroczyć linii bramkowej. Niestety, gol został uznany i był to początek bolączki Lecha. Po stracie bramki mental gospodarzy wyraźnie się pogorszył. Dochodziło do tego także zmęczenie. Piłkarze Lecha zaczęli grać dużo wolniej, z mniejszym polotem. Trener Fredriksen chcąc ożywić swoje zespół wpuścił Pablo Rodrigueza i Filipa Szymczaka za Aliego Gholizadeka i Leo Bengtssona.
Zmiany odniosły jednak skutek przeciwny do oczekiwanego. Zarówno Gholizadek jak i Leo rozgrywali dobre zawody, a zmiennicy nie wnieśli takiej jakości jakiej Lech potrzebował. Szymczak „robił szum” z przodu, natomiast Rodriguez po wejściu był najsłabszym ofensywnym ogniwem Kolejorza.
Kontrolę nad meczem przejęła Crvena, co w 73. minucie po błędzie w obronie Lecha skutkowało bramką Bruno Duarte na 3:1. Chwilę po bramce na boisku pojawił się Marko Arnautovic, były zawodnik min Werderu Brema, Stoke, West Hamu, Interu Mediolan czy Bolonii. Intensywność meczu znacznie spadła, zawodnicy Lecha nie mieli wystarczająco sił ani impulsu z ławki by powalczyć jeszcze choćby o remis. Mimo to, w samej końcówce bliski gola kontaktowego był Thordarson, ale ponownie dobrym refleksem popisał się Matheus.
Mecz zakończył się wynikiem 1:3 i szanse na awans Lecha są praktycznie zerowe. Crvena u siebie przegrywa niezwykle rzadko. Ich ostatnie 2 porażki miały miejsce w zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, gdzie ulegli 2:3 Holenderskiemu PSV i 2:5 Barcelonie. W tych samych seriach gier, pokonali oni też aż 5:1 Stuttgart! Dodatkowo, Serbscy kibice zapewniają świetny doping, któryniesie ich piłkarzy do zwycięstwa.
Za tydzień, we wtorek o godzinie 21:00 odbędzie się rewanż. Lech oczywiście musi powalczyć, lecz patrząc obiektywnie, można już zacząć powoli przygotowywać się na mecz z Belgijskim Gentem w IV rundzie Eliminacji do Ligi Europy. W przypadku zwycięstwa w dwumeczu, Lech zagra w Fazie Ligowej Ligi Europy. Jeśli natomiast przegra, ma już gwarantowaną Fazę Ligową Ligi Konferencji.
Pomimo, że dzisiejsza porażka Lecha boli wszystkich Polskich kibiców, a kibiców Kolejorza szczególnie, to możemy doszukiwać się po tym meczu także pozytywów.
Wnioski po meczu
Lech zagrał świetne pierwsze 45 minut, dominowali oni z Crveną Zvezdą, która jest znacznie większą marką na arenie międzynarodowej. Oprócz tego, nawet jeśli sam Kolejorz prawdopodobnie nie otrzyma tak dużego zastrzyku gotówki jaki dostałby za Fazę Ligową Ligi Mistrzów, to grając w Lidze Europy lub Lidze Konferencji, teoretycznie jest dużo łatwiej o punkty do rankingu UEFA. Mimo, iż dla samego Lecha to małe pocieszenie, tak z perspektywy Polskich kibiców może to być bardzo interesujące.
Przypominam, że obecnie Polska jest na 13. miejscu i zacięcie rywalizujemy żeby wyprzedzić Norwegów i wskoczyć na 12. miejsce, które gwarantowałoby 2 miejsca w Eliminacjach Ligi Mistrzów dla Mistrza i Wicemistrza Polski za sezon 2027/2028, z czego mistrz miałby od razu zapewniona conajmniej Fazę Ligową Ligi Europy.
MOŻECIE ODWIEDZIĆ TAKŻE:
Nasz fanpage: https://www.facebook.com/profile.php?id=61560048402880&locale=pl_PL
Piłka i Pasja: https://www.facebook.com/groups/1499549476850515/
Boiskowe Świrki: https://www.facebook.com/groups/667185716984916/?ref=share
Magazyn Sportowy: https://www.facebook.com/SkokiNarciarskieKibice?locale=pl_PL
Zajrzyjcie również na kanał na YouTube – https://www.youtube.com/@sportowa_strefa