2026-06-09

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Dramaturgia w Bischofshofen! Tschofening zdobywa złotego orła! [PODSUMOWANIE]

Finałowy konkurs 73. Turnieju Czterech Skoczni już na dobre przejdzie do historii Skoków Narciarskich. Walka o zwycięstwo stała na najwyższym światowym poziomie, a sama końcówka to istna dramaturgia. Młody Austriak pokonał starego wyjadacza i został nowym mistrzem prestiżowego turnieju.

Przed konkursem szanse na zwycięstwo w 73. Turnieju Czterech Skoczni szacowały się mniej więcej po równo. Forma Stefana Krafta kazała nam jednak wierzyć, że to on sięgnie po złotego orła po tym jak rozpędzał się ze skoku na skok. W klasyfikacji TCS przed finałowym konkursem Kraft miał zaledwie 0.6 punktu przewagi nad drugim Hoerlem i 1,3 nad trzecim Tschofeningiem.

1 seria

Zawody rozpoczęto punktualnie o 16:30. Sędziowie ustawili rozbieg na stopniu 13, przy wietrze zawiewającym z tyłu skoczni. Na starcie pojawiło się także czterech biało-czerwonych z tym, że największe oczekiwania wiązaliśmy z czwartym w kwalifikacjach Pawłem Wąskiem. Pierwszy z Polaków to Dawid Kubacki, który rywalizował w parze z Renem Nikaido. Polak oddał solidny skok, lądując na 128 metrze i pięćdziesiątym centymetrze przy mocnych podmuchach z tyłu skoczni. Ten wynik nie dał jednak zwycięstwa w parze. W kolejnej parze zmierzyło się dwóch Polaków, Aleksander Zniszczoł i Piotr Żyła. Pierwszy z nich po świetnej serii próbnej skoczył tylko 127,5 metra. Żyła z kolei potwierdził przeciętną dyspozycję, lądując na 121 metrze, co na tamten moment dawało mu ostatnie miejsce. W dalszej części konkursu przyzwoite skoki oddali Granerud, Lanisek, czy Paschke, a z kapitalnej strony zaprezentował się Forfang i Hayboeck. Ostatnie dziesięć par pierwszej serii zapowiadało się imponująco. Z dobrej strony strony zaprezentował się dobrze skaczący tutaj Benjamin Oestvold, a także Ryoyu Kobayashi. Później rozpoczęła się prawdziwa walka o złotego Orła.

Kluczowe momenty pierwszej serii

Na początek Jan Hoerl w całkiem dobrych warunkach skoczył 140,5 pewnie, obejmując prowadzenie. Emocję sięgały zenitu, a już za chwilę na belce startowej miał zasiąść Paweł Wąsek. Polak nie przestaje jednak zaskakiwać i skoczył 137,5 metra, mimo tak dobrej odległości zajmował dopiero szóste miejsce. Do końca pozostały cztery pary, a w kolejnej do walki przystąpił Daniel Tschofening. Austriak wyszedł bardzo wysoko z progu, jednak szybko spadł na 136 metrze, co dawało mu kilkupunktową stratą. Dosyć zaskakująco tylko 133,5 metra skoczył Gregor Deschwanden, co plasowało go tuż za Pawłem Wąskiem. Warunki na skoczni mocno się skomplikowały, a mimo to Maximilian Ortner poradził sobie wybornie i 134 metry dawało mu prowadzenie. Na górze został tylko Stefan Kraft, a więc główny faworyt do zwycięstwa. Austriak w swoim stylu wyłożył się na narty, jednak było to tylko 136 metrów. Rekompensata jaką otrzymał za wiatr dawała mu ostateczne prowadzenie po pierwszej serii.

2 seria

Druga seria zapowiadała się imponująco, jednak za nim walka o złotego orła oglądaliśmy występ dwóch Polaków. Po przerwie belka poszła w górę i wszyscy zawodnicy ruszali z 14 stopnia. Aleksander Zniszczoł, przy kapitalnych warunkach uzyskał 134 metry, co było znacznie poniżej oczekiwań. Niedługo później wracający do lepszej formy Kubacki nie zachwycił nas i wylądował pół metra przed punktem K. W kolejnej fazie tych zawodów kapitalny skok oddał Kevin Bickner, bo było to aż 137 metrów przy trudnych warunkach. Swoje skoki zepsuli Lanisek, Sundal, czy Paschke, a z kolei Wellinger, mimo 133 metrów zaatakował pierwszą dziesiątkę.

Dramaturgia i show finałowego konkursu

Całe show w wykonaniu zawodników rozpoczął właśnie Paweł Wąsek. Polak w kapitalnym stylu skoczył aż 139 metrów i objął prowadzenie. Każdy z kolejnych zawodników był niesamowicie nakręcony, a swoją pozycję utrzymał sensacyjny Oestvold. Wówczas przeszliśmy do kluczowego momentu drugiej serii. Na belce usiadł Daniel Tschofening, a wskaźniki wiatromierzy nie wskazywały zbyt korzystnych warunków. Austriak mimo to ruszył. Wyszedł z progu bardzo wysoko i pięknym pułapem frunął, lądując aż na 140 metrze i pięćdziesiątym centymetrze. CO TO BYŁ ZA SKOK! Na trybunach zapanowała ekstaza związana ze skokiem lidera Pucharu Świata. Kolejny Forfang nie poradził sobie z wymaganą odległością i spadł na trzecie miejsce. Wtedy na belce usiadł Jan Hoerl, który trafił na korzystne warunki i skoczył NIPRAWDOPODNIE DALEKO, bo było to aż 143 METRY!!! Austriak jednak mocno przysiadł, a sędziowie od razu to dostrzegli. Tschofening pozostał liderem, a Hoerl dosłownie się załamał. Ortner również sobie nie poradził, a na górze pozostał już tylko on, Stefan Kraft. Za nim obrońca kryształowej Kuli usiadł na belce musieliśmy chwilę poczekać. Warunki diametralnie się zmieniły, a Kraft czekał na sygnał od Borka Sedlaka. Po długim oczekiwaniu wreszcie ruszył. Wyszedł z progu niemal tak jak zawsze, jednak uzyskał tylko 137,5 metra. Długo czekaliśmy na werdykt, aż w końcu okazało się, że DANIEL TSCHOFENING ZWYCIĘZCĄ 73. TURNIEJU CZTERECH SKOCZNI. Kraft załamany odszedł z dala od reszty, bo prawdopodobnie poniósł największą porażkę w swojej karierze.

POLECAMY ZAJRZEĆ RÓWNIEŻ:

Sportowa Mapa: https://www.facebook.com/groups/286256349421235?locale=pl_PL

Zajarani Futbolem:  https://www.facebook.com/groups/553029755207914

Kibice Piłki Nożnej: https://www.facebook.com/groups/7920958946453

Zajrzyjcie również na kanał na YouTube – Sportowa Strefa:  https://www.youtube.com/@SportowaStrefa

Autor

  • Dominik Ochab

    Administrator Sportowej Strefy. Kontroluję poczynania redakcji od strony merytorycznej oraz pracę każdego z redaktorów. Współpracuje również z redakcją Radio Gol, a prywatnie wielki sympatyk sportu i zagorzały kibic Liverpoolu.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x