Hubert Hurkacz – João Fonseca, czyli paryska masakra rakietą brazylijską [PODSUMOWANIE]
Po bardzo udanym turnieju w Genewie, Hubert rozpoczął drugi turniej wielkoszlemowy. Już pierwsza przeszkoda okazała się nie do przejścia
1 set
Fonseca rozpoczął z marszu, przełamując Polaka już w trzecim gemie. Brazylijczyk silnie serwował, dokładając potężne uderzenia z forehandu. Hurkacz przegrał 4 gemy z rzędu, często będąc bezradnym wobec żywiołowej gry przeciwnika. Akcje przy siatce również nie pomagały – Fonseca dobiegał praktycznie do każdej piłki. W końcówce Hubert miał 2 breakpointy, jednak 18-latek wspaniale się wybronił, wygrywając seta 6-2.
2 set
Obraz gry nie zmienił się – Fonseca imponował różnorodnymi technikami. Hubert już na samym początku seta został przełamany. Trochę powalczył niezłym serwisem, zmuszając rywala do kilku błędów, jednak ostatecznie przegrał tę partię 4:6.
3 set
Pierwszy gem był powtórką z rozrywki – Hubert przegrał przy swoim serwisie. Dalej nastąpił już kompletny kataklizm – 57% 1 serwisu, w połączeniu z licznymi błędami nie dawało szans na chociażby nawiązanie walki z grającym jak w transie Brazylijczykiem
Podsumowanie
Porażka jak najbardziej zasłużona, jednak Hubert wciąż ma problemy z kontuzją (nieszczęsne kolano…).
Oddajmy również cesarzowi, co cesarskie – Fonseca grał jak weteran, błyskotliwie poruszając się po korcie i umiejętnie wykorzystując swoje atuty.
Myślę, że Brazylijczyk może być w przyszłości wybitnym tenisistą.