2026-06-09

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Michał Probierz – zostawić czy odprawić? – Oto jest pytanie..

W ostatnim meczu tegorocznej Ligi Narodów reprezentacja Polski po raz kolejny się skompromitowała przegrywając 1:2 ze Szkocją. Po tym meczu wielu kibiców, ale również ekspertów zadaje sobie pytanie: co dalej z naszym selekcjonerem? Jak dobrze wiemy, Michał Probierz, mimo dużej presji społeczeństwa, pozostanie na stanowisku przynajmniej do końca eliminacji do Mistrzostw Świata w 2026 roku. Czy jest to dobry ruch ze strony Cezarego Kuleszy? Czy może jest to przykład „kolesiostwa” w naszej kadrze? Nad tym problemem zastanowimy się w tym artykule.

Jesteśmy ofiarami losu, zwyczajnymi dziadami..

Mecz ze Szkocją pokazał nam miejsce na arenie międzynarodowej. Spadamy z Dywizji A, w której byliśmy od początku tych rozgrywek. Można powiedzieć, że zostaliśmy sprowadzeni na ziemię, gdyż nie od dziś wiadomo, że nie należymy do europejskiej czołówki. Każdy wynik, który pozwala nam na utrzymanie się w najwyższej dywizji bralibyśmy absolutnie w ciemno. Oczywiście – zarówno na papierze jak i piłkarsko jesteśmy słabsi od Portugalii i od Chorwacji, a o grę w barażach walczyliśmy z równymi nam Szkotami. I nie powinniśmy być źli o przegraną – w końcu porażki są naturalną częścią sportowej rywalizacji. Jednak baraże mieliśmy na wyciągnięcie ręki, bo do pozostania w grze o elitę wystarczył nam remis. Niestety – przegraliśmy jak dziady, bo nie potrafimy wykorzystać ani jednej z dziesięciu okazji na strzelenie bramki.

Milik w 2016 roku to był jednak pikuś..

Arkadiusz Milik parę lat temu był prawdopodobnie jedną z najbardziej memicznych postaci w Polsce. „Mieć cela jak Milik” oznaczało zwyczajnie nie trafić w bramkę w prostej sytuacji. Mimo nieobecności Arka, bez problemu możemy znaleźć jego następców – nie tylko w postaci napastników. Sebastian Szymański już w pierwszych minutach mógł wyrównać, lecz w sytuacji sam na sam… postanowił zaczekać na obrońców. Jeszcze w pierwszej połowie na listę strzelców mógł wpisać się Adam Buksa, ale przegrał pojedynek z bramkarzem reprezentacji Szkocji. Przysłowiowym Milikiem był jednak Karol Świderski, który spokojnie mógł w tym meczu ustrzelić dublet. Niestety jednak – wszystkie swoje okazje koncertowo zepsuł. Niewykorzystane okazje lubią się mścić… prawda? Prawda??

Gdzie tu wina Probierza?

Zarzutem wobec Probierza jest to, że wyniki wyglądają wręcz dramatycznie. Jak mamy jednak wygrywać, skoro nasi napastnicy strzelają tak, jakby przy strzałach odejmowało im nogi? Wczoraj powinniśmy strzelić co najmniej 3/4 bramki, strzeliliśmy natomiast jedną. Co ma do tego nasz selekcjoner? Czy to on jest na boisku od strzelania bramek? Obawiam się, że gdyby zaszła taka konieczność to spotkanie zostałoby przerwane, a Michał Probierz zostałby odesłany na trybuny. Absolutna niemoc naszych napastników, niemożność strzelenia bramek to główna przyczyna wczorajszej porażki. W żadnym wypadku nie jest to wina naszego trenera – to nie on jest od uczenia podstaw, które młodzi adepci futbolu przerabiają w wieku 5 lat. Konieczność stawiania na takiego Buksę tylko pokazuje jak wielkie problemy mamy w ataku i jak ogromna przepaść dzieli Lewandowskiego i całą resztę naszych napastników.

Tragiczna obrona? Stare, znałem

Z męczarniami w obronie mierzymy się już od czasów Paulo Sousy. Tracimy całe mnóstwo goli; porównywalne wartości tracą tylko Bośnia i Hercegowina oraz Kazachstan. Brak dobrych obrońców jest problemem, z którym mamy do czynienia od kilku lat. Poza reprezentacją są już nasi najlepsi defensorzy poprzedniej dekady: Glik i Pazdan. Następcy? Kiwior grzejący ławę w Arsenalu jest absolutnie fatalny; Ben Doak bez problemu go kiwał, a przecież nie jest to jeszcze zawodnik klasy światowej, a nawet europejskiej. Sebastian Walukiewicz? No cóż – ciężko powiedzieć o jego grze coś dobrego, ale to i on słabym wybiciem przyczynił się do utraty bramki na 1:2. Jan Bednarek? Wolny, bierny, aczkolwiek jemu od czasu do czasu zdarza się lepszy mecz. Jedyną nadzieją na lepsze wydaje się być Kamil Piątkowski; daje on sobie radę w obronie, ale i w ataku potrafi dać coś ekstra, o czym właśnie wczoraj się przekonaliśmy. Wybór wśród stoperów mamy niewielki, a i wśród wahadłowych umiejętności obronne nie są za wysokie. Wczoraj mizerny mecz w obronie zagrał Nicola Zalewski, natomiast Jakub Kamiński – w przeciwieństwie do reszty graczy o defensywnym profilu – zagrał bez zarzutu.

Ustawienie – z tym mamy problem

Od kilku lat gramy w ustawieniu z trzema obrońcami. Nasuwa mi się jedno pytanie: po co? My nie potrafimy grać na trójkę z tyłu, a nasi wahadłowi niezbyt dobrze grają w obronie. Dlaczego więc nie uwolnimy ich potencjału pozwalając grać im w linii pomocy? Może to czas, aby powrócić do gry na 4 w obronie? Z lewej Kiwior, w środku Bednarek z Piątkowskim, a z prawej? No właśnie – z tym jest problem, gdyż Michał Probierz bardzo skutecznie unika Mattiego Casha. Dlaczego? W sumie to nie wiemy – lecz nie jest to jedyny zawodnik nieco poszkodowany przez naszego selekcjonera. Alternatywą na prawą obronę może być Bartosz Bereszyński, lecz wciąż jest to zawodnik dużo niższej klasy niż gracz Aston Villi. Robert Gumny jest aktualnie kontuzjowany, ale nawet przed urazem prezentował się raczej bardzo średnio. Dlatego też może jest to najwyższy czas, aby przeprosić się z graczem z Premier League? Panie selekcjonerze – prosimy o działanie!

No właśnie – wybory selekcjonera są… nieszablonowe

Od początku powołania Michała Probierza budzą pewne kontrowersje. W naszej kadrze brakuje Kamila Grabary oraz Mattiego Casha. Dlaczego? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi. Najprawdopodobniej panowie po prostu za sobą nie przepadają, a wszelkie pretensje są rozwiewane odpowiedziami w stylu „to moja decyzja”. I o ile w przypadku bramkarzy na deficyt nie narzekamy, tak absencja Mattiego Casha może – choć nie musi – mieć realny wpływ na nasze wyniki. Dziwi nas też fakt, iż na zgrupowania kadry przyjeżdża Bartłomiej Drągowski będący na pograniczu poważnego grania. Aktualnie kopie on w lidze greckiej, która jednak – w porównaniu do Bundesligi czy Ligue 1 – jest dosyć peryferyjna. I tutaj pytanie do Michała Probierza: co ma takiego Drągowski, czego nie mają Majecki czy Grabara? W dodatku kontrowersyjne są też powołania dla Jakuba Modera czy Mateusza Wieteski, którzy w klubie grają absolutne ogony.

Ale „dziwne powołania” mają swoje plusy

Żeby nie było, że tylko krytykuję selekcjonera.. Cieszy fakt, iż próbuje on wprowadzać do zespołu nowe twarze. Fajnie udało się wkomponować do składu Kacpra Urbańskiego, który od debiutu wystąpił w każdym meczu. Powołania – wobec deficytu graczy na pozycję numer 6 – dostaje też Bartosz Slisz, który prezentuje się całkiem dobrze. Na kadrę przyjeżdża też Taras Romanczuk, którego po dłuższej przerwie odkurzono i przywrócono do składu. Były też próby wkomponowania do składu Patryka Dziczka, Karola Struskiego czy Jakuba Kałuzińskiego. Fajnie, że stawiamy na nowe twarze i miejmy nadzieję, że ta tendencja się utrzyma i nasza kadra wzmocni się o kilku nowych zawodników.

Kompromitacje są powszechne nie tylko na boisku?

Michał Probierz bardzo skutecznie stara się zniechęcić do siebie nie tylko kibiców, ale też dziennikarzy i całe piłkarskie środowisko. Na niewygodne pytania dziennikarzy odpowiada w sposób wymijający, bardzo często nie na temat. Jak stwierdził Radosław Przybysz na łamach kanału Meczyki.pl: Michał Probierz konsekwentnie nie odpowiada na pytania. O co go nie zapytasz, to zmienia temat..” W jaki zatem sposób mamy traktować selekcjonera, który nie potrafi uszanować ludzi, dla których gra ta reprezentacja? Do tego dochodzi absolutny chaos wśród członków sztabu: tu Karol Świderski został zgłoszony do meczu z Portugalią, a tu Marcin Bułka gra w spodenkach Łukasza Skorupskiego. Takie rzeczy po prostu nie przystoją profesjonalistom. Jak mamy – jako kibice – mieć jakiekolwiek zaufanie do tego sztabu, który wydaje się być totalnie niekompetentny? To zgrupowanie naruszyło wizerunek Michała Probierza i jego sztabu. Czy da się się jeszcze bardziej? Czas pokaże..

Mentalność zwycięzców ewidentnie nie jest dla Polaków

Abstrachując od nieskuteczności we wczorajszym spotkaniu: my w ogóle nie staraliśmy się go wygrać. Gdy strzeliliśmy bramkę wyrównującą, nasza kadra magicznie przygasła. Oczywiście remis nas URZĄDZAŁ, ale co nam szkodziło zakończyć ten mecz wygraną? Biorąc pod uwagę naszą dominację, my musieliśmy ten mecz wygrać. Świetnym podsumowaniem nastawienia naszych piłkarzy było zachowanie w doliczonym czasie gry. Wychodziliśmy z kontrą, którą zakończyliśmy podając do obrony, a potem do Łukasza Skorupskiego, który ostatecznie wybił piłkę. To jest po prostu niesamowite: my nawet nie staraliśmy się utrzymać przy tej piłce; po prostu oddaliśmy ją rywalom. Żenada, po prostu żenada.

Wypowiedzi członków kadry są po prostu śmieszne

„Gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia, to byśmy rozmawiali o innym wyniku..” – powiedział Piotr Zieliński. Nie – nie brakło nam szczęścia. Brakowało nam umiejętności, bo to nie jest tak, że nasze uderzenia były nieustannie blokowane przez obrońców bądź bramkarza. Nie – my strzelaliśmy prosto w bramkarza lub po prostu strzelaliśmy niecelnie. O braku szczęścia można mówić, kiedy to piłka nie wleci do bramki raz albo dwa – nie dziesięć. https://www.facebook.com/meczyki/posts/pfbid02oLMktRgv9eVcjAV1RA2e52W69rTnAX5xZUzLB2f6w7B7aYfDTiiTAsJGGCDSniKzl

Zadowolenia z kierunku, który obrała reprezentacja nie kryje też Michał Probierz. Pytanie: co to za kierunek, w którym to wiecznie jesteśmy chłopcem do bicia? Wobec ofensywy Portugalii byliśmy całkowicie bezbronni, wobec Szkocji natomiast byliśmy nieporadni. Oczywiście – gra naszej reprezentacji wygląda lepiej, ale co z tego, skoro nie przekłada się to na wyniki? Jeśli nasza kadra zostanie należycie poukładana, wtedy takie twierdzenie będzie zasadne. Póki co nie ma o tym mowy.

Rozczarowany nie jest też Jakub Kiwior, który stwierdził, że w sumie to zaprezentowaliśmy się dobrze nie tylko ze Szkocją, ale też w całej Lidze Narodów. Podkreślił, że trafiła nam się „słabsza połowa” z Portugalią. Ciężko ukryć, iż opinia ta mogła dosłownie zwalić nas z nóg. Straciliśmy praktycznie najwięcej bramek ze wszystkich w Europie, w tym duża część w krótkich odstępach czasu. Oczywiście, że graliśmy z lepszymi, lecz mimo wszystko stracenie 16 bramek w 6 meczach to wynik katastrofalny.

Brak stabilności składu jest problemem

Liga Narodów jest pewnym poligonem doświadczalnym, lecz ciężko nie zauważyć, że zmiany w składzie często są zbyt znaczące i bezsensowne. Dominik Marczuk czy Mateusz Bogusz z Portugalią dostali po połowie, natomiast ze Szkocją w ogóle nie podnieśli się z ławki, nawet mimo zmęczenia Nicoli Zalewskiego. W dodatku co chwilę gramy innym środkiem: raz na”6″ gra Bartosz Slisz, raz Taras Romanczuk, a raz Jakub Moder. Wyżej jest podobnie: raz Świderski, raz Urbański, raz Szymański. Próbować można, ale we wszystkim należy mieć umiar – w końcu gramy o punkty, a nie towarzysko w „meczach o pietruszkę”. Ciągłe zmiany korzystnie na naszą reprezentację nie wpłyną – mogą jej tylko zaszkodzić.

Przestańmy bujać w obłokach..

Trudno nie odnieść wrażenia, że kibice naszej kadry uważają ją za ścisłą europejską czołówkę. Problem w tym, że od bardzo wielu lat do niej nie należymy i prawdopodobnie należeć nie będziemy. Kadrowo wyglądamy dużo gorzej od tych najlepszych i mam wątpliwości czy należymy w ogóle do europejskiego „TOP15”. Naszego miejsca nie powinniśmy szukać wśród Hiszpanów, Włochów, Francuzów, Belgów czy Niemców, a wśród Szwedów, Czechów, Walijczyków, Ukraińców czy Austriaków. Myślę, że aby racjonalnie podejść do tematu reprezentacji, należy poznać nasze miejsce w szeregu. Niestety, duża część kibiców wciąż żyje udanym EURO 2016. Czasy te bezpowrotnie minęły, należy więc przyzwyczaić się do tego, że należymy do grona przeciętniaków – a nie ścisłej czołówki.

Zatem czy zmiana selekcjonera ma sens?

Mimo wielu plam na wizerunku Michała Probierza, wciąż uważam, że powinien pozostać na stanowisku selekcjonera. Ciągłe zmiany nie przyniosą nam niczego dobrego – ba, wręcz przeciwnie, mogą tylko pogorszyć sprawę. Gramy lepiej jak za Fernando Santosa, a wyników jak nie było tak nie ma. Bierzmy jednak też pod uwagę, że graliśmy z reguły z lepszymi od siebie i choć porażki 1:5 nie powinny się przytrafiać, tak nie należy jeszcze bić na alarm. Dajmy trenerowi czas, dajmy wziąć udział w eliminacjach do Mundialu, a dopiero potem podejmujmy jakiekolwiek decyzje personalne. W końcu Michał Probierz naszym selekcjonerem jest zaledwie od roku. Kiedy zatem powinniśmy się martwić? Moim zdaniem wtedy, gdy zaczniemy regularnie przegrywać z rywalami, z którymi nie powinniśmy przegrywać. Póki co – dajmy sobie spokój, ochłońmy i obserwujmy dalsze losy naszych piłkarzy mając nadzieję na lepsze jutro.

Przeczytaj też: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/pora-na-last-dance-nadala-zapowiedz-finalow-pucharu-davisa-puchar-davisa-2024/

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x