2026-04-22

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

REMONTADA PRZY REYMONTA! Podsumowanie meczu Wisła Kraków – Spartak Trnawa

fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl

W czwartkowy wieczór Wisła podejmowała Spartak Trnawa w rewanżu mając 2 bramki do odrobienia. Pomimo, że tego dnia Śląsk najprawdopodobniej był najgorętszym tematem ze względu na kontrowersje, o czym również zapraszamy do przeczytania na naszej stronie, to emocje w meczu Wisły wcale nie były mniejsze.

Od czego to się zaczęło?

Wisła w Trnawie zaczęła całkiem nieźle, mecz był wyrównany, a finalnie nawet dopisało trochę szczęścia, gdyż udało się wygrać pierwszą połowę. Potem jednak było tylko gorzej. Wisła na drugą część meczu wyszła odmieniona, można wręcz powiedzieć, że nie wyszła. Pierwszy cios otrzymała już w 47 minucie, ledwo po wznowieniu drugiej połowy, a kolejne dwie bramki padły w około 20 minut.

Rewanż nie zapowiadał się optymistycznie. 2 bramki do odrobienia, z teoretycznie lepszym przeciwnikiem. Wielu kibiców już zwątpiło, więc na mecz przyszło tylko 15000 kibiców, a nie ponad 30 tysięcy jak chociażby na pierwszy mecz z Rapidem Wiedeń.

Z piekła do nieba

Na mecz rewanżowy Kazimierz Moskal zdecydował się wystawić dość ciekawy skład. Angel Baena usiadł na ławce, podobnie jak Rafał Mikulec, a obaj ostatnio spisywali się dość dobrze. W ich miejsce zagrali Piotr Starzyński i Giannis Kiakos.

Wisła od początku spotkania dominowała.
Spartak ledwo wychodził z połowy, wyglądali jakby przyjechali bronić wyniku. Już w 13 minucie padła bramka na 1:0 dla Wisły, strzelcem był Tamas Kiss a asystował mu Angel Rodado. Jak się jednak okazało po krótkiej analizie, był spalony. Wisła próbowała cały czas napierać na Spartak, ale bezskutecznie, aż w 42 minucie Tamas Kiss odebrał piłkę na połowie przeciwnika i popędził z nią w pole karne.
Wywalczył rzut karny, który jak zwykle pewnie został wykonany przez Angela Rodado. Do przerwy Wisła odrobiła połowę strat, a druga część zapowiadała się bardzo optymistycznie.
Biała Gwiazda jednak potrzebowała chwili żeby wrócić do formy z pierwszych 45 minut. Z kolei w 60 minucie, Marc Carbo popisał się świetnym przerzutem w pole karne, piłka odbiła się od głowy obrońcy a Piotr Starzyński sprytnie wykończył sytuację spokojnie lobując bramkarza. Obecna sytuacja dawała Wiśle dogrywkę.
Pod koniec meczu Wisła jeszcze miała parę sytuacji i była także drobną kontrowersja gdy Patryk Gogół przewrócił się w polu karnym przeciwnika, ale sędzia odrzucił wszelkie protesty na temat jedenastki.

Dogrywka, ale … Zaraz

Piłkarze już mieli wracać na murawę aby rozegrać dodatkowe 30 minut, lecz tuż przed gwizdkiem wznawiającym na jedną z osób z sekcji fotografii spadła szyba na stadionie Wisły, a poszkodowany zemdlał. Był nieprzytomny przez około 5 minut, wyglądało to bardzo źle. Po tym czasie jednak udało mu się wstać i z moich informacji wynika, że ma kilka szwów na głowie lecz sytuacja jest stabilna i wszystko będzie dobrze.

W dogrywce, pomimo tego, że Wiśle minęły tylko 3 dni od ostatniego meczu, a Słowakom tydzień, to Biała Gwiazda wyglądała na znacznie lepiej przygotowaną fizycznie. Byli szybsi na boisku i stwarzali sobie groźne sytuacje. W jednej z nich znalazł się Rafał Mikulec, który po wyjściu z kontrą miał sytuację sam na sam z bramkarzem, lecz chciał zbyt łatwo minąć bramkarza, który nie miał problemów z interwencją.

Wisła do samego końca dogrywki próbowała zamknąć mecz przed serią jedenastek, ale finalnie się to nie udało.

Szaleństwo przy karnych

Wiślacy jako pierwsi wykonywali rzuty karne, a jako pierwszy podszedł do niego kapitan, Alan Uryga który pewnie wykonał swoją powinność.
Następnie strzelali goście, a konkretnie Michal Duriś, który zdobył gola przeciwko Wiśle w obu spotkaniach. Jednak na linii świetnie spisał się Kamil Broda i obronił rzut karny.
Wydawało się, że sytuacja jest już dobra, ale nic bardziej mylnego. Do następnych dwóch jedenastek w ekipie Wisły przystąpili Wiktor Biedrzycki i Bartosz Jaroch, którzy kolejno strzelili na prawą stronę bramkarza, gdzie nie miał problemów z interwencją i lewy słupek. Po 3 seriach rzutów karnych Wisła przegrywała 1:2. Do następnej jedenastki podszedł nie kto inny jak Angel Rodado. Na szczęście Angel, podobnie jak kapitan zachował zimną krew i posłał piłkę w stronę prawego słupka.
W tej samej serii Słowacy znów zapewnili sobie prowadzenie.
Piąty rzut karny, jak każdy kolejny, decydujący. Podszedł do niego Marc Carbo, któremu zmęczenie dawało się we znaki pod koniec meczu. Jednak również udało mu się go dość pewnie wykonać.
Teraz wszystko było w rękach piłkarzy Spartaka Trnawa, a konkretniej Filipa Bainovica, który kiedyś reprezentował Górnik Zabrze. Oddał bardzo dobry, mocny strzał w prawą górną część bramki ale Kamil Broda popisał się jeszcze lepszą interwencja i stadion oszalał.
Następne 4 serie odbyły się bez problemów, wszystkie karne zostały trafione.
Jednak w 10 serii jedenastek, Phillip Azango wykonał rzut karny dość niepoprawnie, co reklamowali kibice. Rozbiegł się, zatrzymał i dopiero oddał strzał. VAR po krótkiej analizie został przy decyzji z boiska, iż wykonany strzał był poprawny. Był wynik 8 do 8 po 10 seriach.
Następne rzuty karne wykonywali bramkarze. Do pierwszego podszedł Kamil Broda. Bez dłuższego zawahania, strzelił…
piłka lekko wpadła w ręce bramkarza przeciwników. Tutaj jednak analiza VAR pomogła Wiślakom, bo okazało się, że golkiper Spartaka nie stał na linii bramkowej w momencie strzału.
Drugiej szansy Broda nie mógł zmarnować i pewnie wykorzystał jedenastkę.
Następne 3 karne, zarówno w ekipie Spartaka jak i Wisły zostały trafione.
Jednakże w 14 serii, gdy go piłki podszedł Sebastian Kosa pomylił się on, a Kamil Broda znów interweniował i zapewnił awans Wiśle Kraków.

Stadion opanowała euforia i wiwaty. Wisła Kraków, pierwszoligowiec, zdobywca pucharu Polski awansował do IV rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Drużyna, która w każdym meczu była spisywana na straty. Drużyna, która źle weszła w sezon i sromotnie poległa z Rapidem Wiedeń. Wielu kibiców ocenia ten mecz jako Real Saragossa dla nowej generacji. Mowa tutaj oczywiście o meczu z 2000 roku, gdy Wisła rozpoczynała drugą połowę rewanżu z 4 bramkową stratą do przeciwnika, a finalnie również udało awansować się po rzutach karnych.

Co dalej?

Następnym przeciwnikiem Wisły Kraków w jej Europejskiej przygodzie będzie 4 drużyna Belgii, Cercle Brugge.
Co ciekawe, skład Belgów wyceniany jest na 53 miliony € więcej, niż skład Wisły Kraków, a najdroższy zawodnik Cercle, Ahoueke Steeve Kevin Denkey, który został królem strzelców ligi Belgijskiej w ostatnim sezonie, zdobywając 27 bramek, jest wart ponad 2 razy więcej niż cały skład Wisły, albowiem wyceniany jest na 16,5 mln €.

Spotkanie to odbędzie się 22 sierpnia o godzinie 20:30 na stadionie przy Reymonta, a rewanż 29 sierpnia w Belgii.

Zapraszamy także do odwiedzenia takich grup na Facebooku jak:

Sportowa Mapa: https://www.facebook.com/groups/286256349421235?locale=pl_PL

Zajarani Futbolem:  https://www.facebook.com/groups/553029755207914

Kibice Piłki Nożnej: https://www.facebook.com/groups/7920958946453

Zajrzyjcie również na kanał na YouTube – Sportowa Strefa: https://www.youtube.com/@SportowaStrefa

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x