2026-04-22

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Śląsk Wrocław pokonał drużynę Sankt Gallen 3:2 po bramkach Ivana Schwarza, Piotra Samca-Talara oraz Alexa Petkova. I bardzo możliwe, że cały dwumecz skończyłby się dla naszej drużyny korzystnie – gdyby nie chorwacki sędzia, który robił wszystko, aby tak się nie stało.

Już od początku spotkania widzieliśmy niepewność

Już w 10. minucie Śląsk na prowadzenie wyprowadził Sebastian Musiolik. Sędzia jednak dopatrzył się minimalnego spalonego – co dla niektórych było niemałym zaskoczeniem. Takie sytuacje się zdarzają i zwykle nie mają większego wpływu na przebieg spotkania. Niestety – po kolejnych 10 minutach prowadzenie objęła drużyna z St. Gallen a sytuacja Śląska stała się niezwykle trudna.

Trzy szybkie ciosy i cyk – Śląsk wraca do gry

Pod koniec pierwszej połowy Śląsk zdobył trzy szybkie bramki i powrócił do gry. Mecz zapowiadał się niezwykle interesująco. Polska drużyna zaciekle walczyła o podwyższenie wyniku i mogliśmy spodziewać się kolejnej bramki ze strony naszej ekipy. Niestety – sędzia miał wobec nas nieco inne plany.

No i się zaczęło

Cyrki zaczęły się już na początku drugiej części spotkania. Mecz został przerwany, gdyż jeden z kibiców najprawdopodobniej postanowił „zrobić sobie jaja” z koloru skóry bramkarza gości. Pod bramką szwajcarskiej drużyny nieco się zakotłowało, lecz po paru minutach piłkarze wrócili do gry.

Przejdźmy do meritum

Wypaczanie wyniku rozpoczęło się na 15 minut przed zakończeniem spotkania. Po jednym ze stałych fragmentów gry piłkę przejął obrońca, lecz popełnił on błąd. Ten mógł skończyć się tragicznie – do piłki dobiegł Alex Petkov, po czym Bułgar się przewrócił. Sędzia po tym incydencie wskazał na 11. metr – no i cyrk się rozpoczął. Po analizie VAR arbiter cofnął swoją decyzję a kapitan Śląska otrzymał drugą żółtą kartkę – w rezultacie czerwoną, po czym opuścił boisko. I o ile karnego faktycznie nie było, tak żółty kartonik za coś takiego był – mówiąc lekko – kontrowersyjny. A to dopiero początek tej szopki…

Kręcenia ciąg dalszy…

Podczas gry w 10 Śląsk został całkowicie zamknięty we własnym polu karnym. Po jednej ze wrzutek po zgraniu piłkę ręką dotknął Matias Nahuel. Karny być może i zasłużony, choć jego brak również dałoby się uzasadnić, gdyż Hiszpan ewidentnie cofał rękę (coś w stylu Cucurelli na Euro). Jednak to co stało się później jest chyba najbardziej uderzające – po weryfikacji VAR rozpętała się bójka. Po niej, mimo braku ataku, czerwoną kartkę otrzymał właśnie Nahuel. Został on zaatakowany przez piłkarzy ze Szwajcarii, a mimo to otrzymał czerwo. Myślicie pewnie, że w takim razie któryś z przeciwników również wyleciał? Zapomnijcie – nikt nie otrzymał nawet żółtej kartki. Wtedy było już wiadomo – sędzia zwyczajnie oszalał i stracił kontrolę nad meczem. Jest to chyba najbardziej obrzydliwy moment tego meczu – i jak się później okazało – nie ostatni.

Karny i… karny

Pierwszy rzut karny wybronił Rafał Lesczyński. Jednak – według sędziów – przekroczył on linię bramkową, wobec czego jedenastkę powtórzono – tym razem skutecznie. Czy to był koniec? Absolutnie nie. Piłkarze Śląska nie zamierzali się poddać i walczyli do końca. Udało im się dojść nawet do sytuacji stykowej gdzie… kolejną czerwoną kartkę otrzymał Ortiz. Nie dość, że – broń Boże – Hiszpan w tej sytuacji nie symulował, to jeszcze tej akcji w ogóle nie powinno być, gdyż na boisku znajdowała się druga piłka.

Obrzydliwy mecz – nie ma co do tego wątpliwości

Strasznie przykro patrzyło się na bezradnie pressujących piłkarzy Śląska. Mimo gry w 8 starali się jakkolwiek odebrać piłkę Szwajcarom. Niestety – zaczęły im puszczać nerwy, a wprowadzony Aleksander Paluszek próbował wjechać saniami w piłkarza rywali. Do tego doszło podduszanie przez Tomasso Guercio oraz pomeczowe bójki, gdzie ucierpiał jeden z piłkarzy z Wrocławia.

Sędzia oszalał

Poziom wariactwa jaki zaprezentował chorwacki arbiter ciężko opisać słowami. Koleś oszalał i raczej nikt się tej tezie nie sprzeciwi. Nie ma wątpliwości co do tego, że całkowicie wypaczył wynik spotkania poprzez swoje idiotyczne, stronnicze decyzje. Nasuwa się tutaj jednak pytanie: co zrobi z tym Śląsk? Ten mecz nadaje się do powtórki i z pewnością usłyszymy o jakichś protestach ze strony włodarzy wrocławskiej ekipy. Oczywiście – szansa na powtórkę jest nikła, jednak można przypuszczać, że sędzia tym meczem całkowicie przekreślił swoją karierę w oczach wielu osób. Pytanie co zrobią z tym jego przełożeni.

Mimo tego – brawo Śląsk!

Mimo przegranej w dwumeczu Śląsk zasługuje na duże brawa. Heroizm, determinacja, walka do końca – mimo iż to spotkanie prowadził szaleniec. Cieszymy się z punktów do rankingu i mamy nadzieję, że środki finansowe z pucharów zostaną wykorzystane na kolejne wzmocnienia. Szkoda jednak tego w jaki sposób to się skończyło… Duje Strukan – nigdy się już tu nie pokazuj!

Źródło zdjęcia: PAP

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x