KRÓL CARLOS II NOWYM WŁADCĄ AUSTRALII! SABALENKA MUSI ZNÓW OBEJŚĆ SIĘ SMAKIEM
Dziś zakończył się pierwszy z czterech tegorocznych turniejów wielkoszlemowych. W Australii po raz pierwszy najlepsi okazali się Elena Rybakina i Novak Djoković. Zapraszam na podsumowanie finałów Australian Open!
WIELKI CARLITOS ALCARAZ
Od samego początku turnieju to właśnie Hiszpan był tym najgłośniejszym nazwiskiem. I to wcale nie dlatego że jest liderem rankingu, a z innego powodu – tylko triumfu w Australii brakowało mu do skompletowania karierowego wielkiego szlema – do tej pory miał już wygrane wszystkie pozostałe turnieje wielkoszlemowe, jednak w Melbourne nigdy nie wygrał, aż do dziś. Mało brakowało, a nie zagrałby nawet w finale, a jego miejsce zająłby Niemiec Alexander Zverev. Sascha był już jeden krok od awansu do meczu o tytuł – prowadził 5:4 z Alcarazem w piątym secie i serwował na mecz, jednak wtedy wyraźnie się spalił mentalnie i Carlos wygrał tego seta 7:5 i tym samym zameldował się w finale. Jego rywal też wcale nie musiał się w tym najważniejszym meczu znaleźć. Novak przegrywał już w ćwierćfinale 2:0 w setach z Włochem Lorenzo Musettim, jednak pechowa kontuzja zawodnika z półwyspu Iberyjskiego zmusiła go do poddania meczu. Sam Nole przyznał że grał dużo gorzej, i gdyby nie uraz to wie, że już wtedy byłby w drodze do domu. W półfinale Serb zaprezentował się świetnie z faworyzowanym Jannikiem Sinnerem i ku zaskoczeniu wszystkich go pokonał.
Wielki finał Australian Open zaczął się w wymarzony sposób dla 10-krotnego mistrza tego turnieju. Bardzo szybko udało mu się przełamać młodszego Hiszpana i pierwszy set padł łupem Djokovica i zakończył się wysokim wynikiem 6:2. Było to wielce prawdopodobne że po bardzo słabym początku, Carlitos w każdym momencie może się przebudzić i tak właśnie się stało. W drugiej partii obserwowaliśmy coś odwrotnego do tego co działo się w secie numer 1, i po godzinie gry mieliśmy już 1:1 w setach. Im mecz dłużej trwał tym lepiej grał Alcaraz, i trzeciego seta również wygrał Hiszpan. Był już o krok od tego upragnionego trofeum. W czwartym secie oglądaliśmy zdecydowanie najlepszą grę po obu stronach, i pod koniec partii nawet wydawało się że to Alcaraz złapał chwilową zadyszkę i Serb za chwilę go przełamie i tym samym zbliży się znacznie do piątego seta. Jednak Alcaraz przetrwał trudniejsze chwile w sposób mistrzowski i przy 6:5 przełamał rywala i tym samym zwyciężył w całym spotkaniu.
SABALENKA ZNÓW PRZEGRYWA W FINALE
Zarówno Sabalenka jak Rybakina przeszły do finału bez utraty żadnego seta. Aryna czuje się w Australii jak w domu, więc oczywiście to ona była faworytką w tym finale. Rybakina jednak nic nie oddaje za darmo i tak było i tym razem. Wiadome było, że jeżeli serwis Kazaszki będzie na wysokim poziomie, to liderka rankingu będzie miała duże problemy. I tak właśnie było. Była mistrzyni Wimbledonu serwowała znakomicie, zwłaszcza w tych najważniejszych momentach i kilkukrotnie w znakomity sposób serwisem likwidowała break pointy, czy wygrywała inne niezwykle istotne punkty. Mecz miał dużo faz przejściowych, kiedy to raz jedna a raz druga tenisistka była na fali wznoszącej, a wtedy ta druga grała gorzej i popełniała więcej błędów. Stabilniejszą zawodniczką na przestrzeni całego meczu okazała się Elena Rybakina, i to ona sięgnęła po swój drugi w karierze wielkoszlemowy tytuł, a Sabalenka po raz drugi z rzędu, po zeszłorocznej porażce z sensacją turnieju Maddison Keys, musiała pogodzić się z porażką w finale w Australii. Na szczególną uwagę zasługuje backhand Eleny, który w tym finale funkcjonował bez zarzutów.