Konkurs pełen kontrastów! Prevc po raz kolejny najlepszy!
Domen Prevc po raz kolejny w tym sezonie nie dał szans rywalom! Po genialnych próbach na 146,5 oraz 155 metrów wygrał z przewagą 22 punktów nad Renem Nikaido oraz 26,4 nad Karlem Geigerem. Dzisiejszy konkurs był pełen kontrastów – zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Zapraszam na podsumowanie dzisiejszego konkursu!
Wielki Domen, wielki Ren i wielki… Karl?
To, że Domen wygra ten konkurs było wiadomo już po pierwszej serii. Wobec bardzo loteryjnych warunków, skok na 146,5 metra wyglądał jak totalna abstrakcja. Przewaga ponad 11 punktów dawała w zasadzie pewność tego, że jeśli Słoweńcowi nie uciekną narty, to lider Pucharu Świata wygra ten konkurs. W drugiej serii, mimo obniżonej belki, skoczył zdecydowanie najdalej, bo aż na 155 metrów. Mimo takiej odległości, dominator tego sezonu ustał ten skok, co dało mu drugi w historii ustany wynik na skoczni dużej. Na drugim miejscu uplasował się świetny w tym sezonie Ren Nikaido, oddając skoki na 145 i 147 metrów. Absolutną sensacją jest 3. miejsce fatalnego w tym roku Karla Geigera. Druga seria dostarczyła nam wiele pięknych lotów ponad 140 metrów, a kilka z nich kończyło się w okolicach rozmiaru skoczni. Tak świetnie skoki oddali m.in. Vladimir Zografski czy też Ryoyu Kobayashi.
Konkurs niewątpliwie wielu kontrastów
Dzisiejsza rywalizacja pełna była nietypowych zdarzeń, często bardzo sprzecznych ze sobą. Pierwsza seria była absolutną farsą i za to należy udzielić jury reprymendy. Skoczków puszczano w warunkach, które uniemożliwiały osiągnięcie choćby 120 metrów. Wiele mówi to, że Pius Paschke skoczył w pierwszej serii ledwie 118 metrów, a mimo to zajął w niej 26. miejsce. Druga seria była natomiast genialnym widowiskiem – sędziowie pozwolili na dalekie loty i nie panikowali, gdy skoczkowie osiągali świetne odległości – i za to chapeau bas. To samo możemy powiedzieć o wynikach: fatalni w tym sezonie Karl Geiger i Andreas Wellinger oddali dwa świetne skoki, które pozwoliły im na najlepsze lokaty tego sezonu. Do drugiej serii dostali się zawodnicy, którzy w „normalnych” warunkach nie mieliby na to szans, np. Soelve Jokerund Strand czy też Luca Roth. Mimo loteryjnych okoliczności – oni ten konkurs zaliczą na duży plus. Pierwsze punkty zdobył też Aleksander Zniszczoł. Należy mu szczerze podziękować – uratował honor polskich skoczków.
Polacy? Śmiechu warte
Farsą była niewątpliwie cała pierwsza seria, ale skoki naszych skoczków to już nie tylko farsa, ale całkowite dziadostwo i upokorzenie. Można zrozumieć trudne warunki, ale nic nie wytłumaczy 85,5 metra Piotra Żyły. To nie jest tylko kwestia pogody, ale beznadziejnej i rozregulowanej formy. Piotrek jest najlepszym przykładem na to, że w skokach nastroje mogą zmienić się dosłownie w kilka godzin. Skoki Dawida Kubackiego i Macieja Kota także lepiej przemilczeć, bo były po prostu żenujące. Klemens Joniak również wypadł tragicznie, jednak jego można wytłumaczyć. Wciąż są to jego pierwsze konkursy w elicie i zwyczajnie brakuje mu jeszcze doświadczenia. Jak to było? Jedziemy na Igrzyska po medale? No jeśli treningi mają przynieść takie efekty jak przygotowania naszych skoczków do tego sezonu, może lepiej wtedy przesiedzieć te 2 tygodnie na kanapie. Cóż – niestety działalność Macieja Maciusiaka można odnieść do słynnego mitu o Midasie. Niestety – tutaj nie zamieniamy niczego w złoto, a wręcz na odwrót..
Przeczytaj też: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/slowency-odwoluja-sie-do-fis-w-zwiazku-z-incydentem-w-oberstdorfie/
Zdjęcie wyróżniające pochodzi z wikipedia.org, a jego autorem jest Stein Langørgen. Zdjęcie w żaden sposób nie zostało zmienione.