2026-06-09

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Przed nami nowy sezon skoków narciarskich!

Już za nieco ponad dwa tygodnie rozpocznie się sezon 2025/2026 w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Jest to czas już po Letnim Grand Prix, kiedy to możemy powoli przedstawiać swoje przewidywania na nowy sezon. Takie też przygotowałem i w tym artykule się nimi z Wami podzielę.

Walka o Puchar Świata będzie niezwykle zacięta!

W ostatnich latach częstym zjawiskiem było, że triumfator całego cyklu był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem sezonu. Ten trend nie był aż tak widoczny w poprzednim sezonie i uważam, że w tym roku będzie podobnie. Na ten moment widzę trzech zdecydowanych faworytów rywalizacji o KK, a mianowicie są nimi: Daniel Tschofenig, Jan Hoerl oraz Ryoyu Kobayashi. Wydaje mi się, że to właśnie ta trójka powalczy o Kryształową Kulę. Zwycięzca Letniego Grand Prix – Philipp Raimund – moim zdaniem nie znajdzie się w TOP3, ani też w TOP5 klasyfikacji generalnej. Na ten moment nie jest to zawodnik, który jest w stanie seryjnie wygrywać konkursy – a przynajmniej nie na tyle, aby powalczyć o zwycięstwo w całym cyklu. Jeśli miałbym strzelać – w ogólnym rozrachunku znajdzie się on pod koniec pierwszej dziesiątki, będąc liderem reprezentacji Niemiec. Mocni zapewne będą też Norwegowie, którzy po zawieszeniu powrócą do zawodów najwyższej rangi.

Słoweńcy.. bez formy?

Uważam, że niektóre czołowe dotąd reprezentacje mogą być w tym sezonie wielkim rozczarowaniem. Jedną z tych nacji może być… Słowenia. W świetnej formie jest Domen Prevc i w jego przypadku uważam, że jest to zawodnik, który ma szansę wskoczyć do czołowej trójki klasyfikacji generalnej. Nieco inaczej sprawa ma się w przypadku jego kolegów z reprezentacji: Anze Laniska oraz Timiego Zajca. Ten pierwszy – z wyjątkiem drugiego konkursu w Predazzo – prezentował się tego lata naprawdę słabo. W dobrze obsadzonych zawodach plasował w drugiej lub trzeciej dziesiątce, bez większych przebłysków. Podobnie sprawa ma się w przypadku Zajca, choć jego skoki zwykle są jeszcze słabsze niż jego starszego kolegi. Reszta zawodników to przede wszystkim młodzi, niedoświadczeni skoczkowie. Bardzo dobre skoki prezentował Enej Faletic, dobrze skakał też Ziga Jancar, choć w przypadku obu zawodników ciężko spodziewać się takiej formy przez całą zimę. Gorzej sprawa ma się w przypadku reszty – chwiejną formę prezentuje Lovro Kos, natomiast Zak Mogel, Ziga Jelar oraz Rok Oblak prezentują formę, która pozwoli co najwyżej na sporadyczne punktowanie. Słoweńcy mają kadrę o ogromnym potencjale – uważam jednak, że to jeszcze nie jest sezon, w którym zostanie on w pełni uwolniony.

Niemcy.. rozczarowaniem?

Słabe lato mieli także Niemcy. Co prawda w życiowej formie jest Philipp Raimund, jednak jest to jedyny pozytyw jaki mogą wyciągnąć z tego lata nasi zachodni sąsiedzi. Dysproporcja poziomów jakie prezentują tamtejsi skoczkowie jest wręcz gigantyczna. O ile zwycięzca LGP prezentuje się znakomicie, tak Andreas Wellinger, Karl Geiger oraz Pius Paschke, czyli dotychczasowi liderzy, skaczą bardzo przeciętne, z pojedynczymi przebłyskami. Zaplecze? Praktycznie nie istnieje. Kadrę uzupełniliby zapewne Luca Roth oraz Felix Hoffmann, natomiast żaden z nich nie pozwala na skuteczną walkę o czołówkę. Reszta zaplecza prezentuje słaby poziom, zatem mało prawdopodobne jest to, że Niemcy powalczą o podium Pucharu Narodów. Jedyna nadzieja to Philipp Raimund, przynajmniej na ten moment.

Polacy? Znów możemy osiwieć..

W przypadku naszych zawodników nie powinniśmy nastawiać się na wielkie sukcesy. Dwa poprzednie sezony sprowadziły nas na ziemię po kilku udanych kampaniach. W tych dwóch nieudanych kampaniach zobaczyliśmy jednak, że naszym liderem nie musi być nikt ze starej gwardii. Niezłe występy notowali Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek. Mogło się wydawać, że w końcu zrealizują drzemiący w nich potencjał. Niestety – nic nie wskazuje na to, aby w tym sezonie ich rozwój był wciąż tak dynamiczny. Obaj zanotowali bardzo słabe lato i co najgorsze – nie mieli oni żadnych przebłysków. Wygląda na to, że Paweł Wąsek zimę rozpocznie w Pucharze Kontynentalnym i niewykluczone, że podobny los czeka jego starszego kolegę. Zmiany sprzętowe i personalne w sztabie trenerskim zdecydowanie im się nie przysłużyły. Miejmy jednak nadzieję, że są to przejściowe problemy i jeszcze tej zimy ujrzymy naszych zawodników w czołówce.

Są jednak pozytywy!

Mimo słabej postawy Pawła Wąska i Aleksandra Zniszczoła, możemy z lata wyciągać także pozytywy. Do dobrej formy powrócił Kamil Stoch, który w swoim ostatnim sezonie chce powalczyć o kolejne zwycięstwa. Jego skoki wyglądają naprawdę porządnie i pozwalają na nawiązanie kontaktu z czołówką. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem tego lata jest Kacper Tomasiak, który powoli wyrasta na następcę naszego Mistrza. Od początku lata fenomenalnie skakał w Fis Cupie i Letnim Pucharze Kontynentalnym, wygrywając cały cykl „drugiej ligi”. Pojechał także na ostatnie zawody Letniego Grand Prix, w których to zajął 8. miejsce. Wszedł do czołówki z miejsca i co warto zaznaczyć – wciąż ma ogromne rezerwy. Z pewnością jest to zawodnik, który może namieszać już w tym sezonie. Nieśmiałego plusa możemy zapisać też przy nazwisku Macieja Kota. Sensacyjny triumf podczas zawodów w Wiśle – mimo słabej obsady – jest największym sukcesem naszego skoczka od wielu lat. Maćkowi zdarzają się skoki, które przy mocnej obsadzie pozwoliłyby na uplasowanie się w drugiej dziesiątce. Są to przebłyski, jednak od dobrych paru sezonów i one były rzadkością. Widać progres – mam nadzieję, że wszystko to pójdzie w dobrą stronę.

Niespodzianki? Są możliwe!

Praktycznie co roku w „TOP15” Pucharu Świata mamy pewne niespodzianki. Ubiegłej zimy było to udziałem m.in. Pawła Wąska czy Maximiliana Ortnera. W tym sezonie widzę potencjał na kolejne sensacje – choć takowym skoczkom przyjrzymy się w innym artykule. Moim zdaniem, w tym sezonie zaskoczeniem może być Niklas Bachlinger. Choć Austriak nie wygrał całego cyklu, to zdecydowanie – razem z Tomasiakiem – jest największym wygranym tego lata. Do tej pory był skoczkiem wręcz anonimowym, nieznanym szerszej publiczności. Teraz się to zmienia – na przestrzeni całego lata spisywał się znakomicie. Co ciekawe – lepiej radził sobie w zawodach najwyższej rangi jak w Pucharze Kontynentalnym. Uważam, że Austriaka zobaczymy w tym sezonie w Pucharze Świata i myślę, że jest największym faworytem do bycia „czarnym koniem” całego sezonu. Jeśli miałbym wymienić trzech innych potencjalnych czarnych niespodzianek to wymieniłbym także: Kacpra Tomasiaka, Vilho Paloosariego oraz Szwajcara – Juriego Kesseliego.

Autorem obrazka wyróżniającego jest Fanmalysza, a pochodzi ono z wikipedia.org

Przeczytaj także: sportowastrefa.com.pl/index.php/premier-league-podsumowanie-10-kolejki

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x