Rozczarowania i niespodzianki w skokach narciarskich – rok 2024 w pigułce
Rok 2024 już za nami. W tym czasie odbyło się wiele zawodów wszelkiej maści: od zwykłych konkursów najwyższej rangi, przez MŚwL, Puchary Kontynentalne czy Letnie Grand Prix, aż po FIS Cup czy mistrzostwa światajuniorów. Na tej podstawie stworzyłem 13 różnych kategorii, gdzie przedstawię wam największe niespodzianki, rozczarowania czy też największych wygranych ubiegłego roku.
Najlepszy junior (rocznik 2004 r. i młodsi) – Tate Frantz
Młody Amerykanin w kwalifikacjach do konkursu Pucharu Świata pokazał się już w sezonie 2022/2023 w Lake Placid, gdzie nie zakwalifikował się do żadnego z dwóch konkursów. Zeszły rok był dla młodego Amerykanina bardzo udany. Choć ciężko ocenić jego występ na mistrzostwach świata juniorów, gdyż został tam zdyskwalifikowany, tak w Pucharze Świata wiodło mu się nieźle, zdobywając łącznie 70 punktów w samym 2024 roku. Ponadto na Mistrzostwach świata w lotach zajął 20. miejsce, co jak na skoczka w jego wieku jest osiągnięciem wybitnym. Ten sezon zaczął wybornie, bo od dwóch dziesiątych miejsc w Lillehammer oraz 21. lokaty w Ruce. I choć potem prezentował się słabiej, tak do tej pory znajduje się wysoko w klasyfikacji generalnej – zdecydowanie wyżej jak inni juniorzy. Jak na swój wiek Tate jest naprawdę świetnie prosperującym skoczkiem, stąd też to on jest moim zdaniem najlepszym juniorem roku 2024. Pod uwagę brałem także Stephana Embachera, lecz mimo zdobycia złota na juniorskim czempionacie jest on na ten moment w dużo słabszej formie jak jego kolega zza oceanu.
Najlepszy polski junior – Tymoteusz Amilkiewicz
Jeszcze rok temu samo powołanie na juniorski czempionat nie było w jego przypadku takie oczywiste. W Fis Cupie ciułał pojedyncze punkty (z wyjątkiem konkursów w Polsce) i prezentował się słabiej od reszty kolegów. Jednak punktem zwrotnym w jego karierze był ww. start na mistrzostwach świata juniorów. Zajął on tam sensacyjne 5. miejsce, ulegając tylko i wyłącznie zawodnikom, którzy mieli już za sobą starty w Pucharze Świata. Od tego czasu Tymek regularnie punktuje w zawodach drugiej ligi, będąc jednym z najlepszych juniorów w świecie skoków. Na pewno podobną drogą – gdyby nie kontuzja – podążałby dzisiaj Łukasz Łukaszczyk. Niestety, ten sezon ma już stracony i miejmy nadzieję, że uraz nie wykluczy go z grona najzdolniejszych skoczków z grona juniorskiego.
Najbardziej rozczarowujący skoczek – Dawid Kubacki
Myślę, że tutaj nikt nie ma wątpliwości – Dawid Kubacki w 2024 roku rozczarował najbardziej z całego grona skoczków na świecie. Sezon 2023/2024 od początku był dla naszego mistrza koszmarny. O ile na początku roku wydawało się, że powoli wszystko idzie ku dobremu, tak po przyzwoitym weekendzie w Sapporo Dawid tylko i wyłącznie raz wskoczył do drugiej dziesiątki. Ten sezon jest jeszcze gorszy. Nasz mistrz częściej kończył bez punktów, jak z punktami. Turniej Czterech Skoczni również jest absolutną katastrofą: 53. miejsce w kwalifikacjach w Oberstdorfie i 45. lokata w GaPa. Po zeszłym nieudanym sezonie polscy kibice mieli nadzieję na to, że Mistrz Świata z 2019 r. podniesie się i wróci do światowej czołówki. Do tej pory nic takiego się nie stało i obserwujemy ciągły regres. Dawid rozczarowuje także w wywiadach, gdzie mówi o „kroczkach do przodu”. Jak do tej pory nie rozmawiamy o kroczkach, bo o wielkich krokach. Kroki te – zamiast do przodu – wykonywane są do tyłu wręcz w zawrotnym tempie. Szkoda, że tak to się wszystko potoczyło.
Najbardziej zaskakujący (pozytywnie) skoczek – Valentin Foubert
Od czasu zakończenia kariery przez Vincenta Descombes-Sevoie francuskie skoki wręcz całkowicie zniknęły z Pucharu Świata. Od tej pory pojawili się pojedynczy zawodnicy próbujący swoich sił w zawodach najwyższej rangi (Jonathan Learoyd, Thomas Roch Dupland, Mathis Contamine, Alessandro Batby), lecz żaden z nich nie był w stanie na stałe zagościć w czołowej 30. Jednak w sezonie 2024/2025 niespodziewanie wystrzelił Valentin Foubert. Już w zeszłym sezonie zdobył on 8 punktów do klasyfikacji generalnej, a latem dwukrotnie stawał na podium. W obecnej kampanii Francuz regularnie zdobywa punkty plasując się w drugiej lub trzeciej dziesiątce. Wciąż jest to młody, 22-letni skoczek i kto wie – być może Francja doczeka się skoczka na miarę światowego topu?
Najlepsza drużyna – Austria
Tutaj raczej nikt nie ma wątpliwości – Austria w 2024 to prawdziwe skokowe imperium, do którego nikt nie ma podjazdu. Są najlepsi zarówno w Pucharze Świata, Pucharze Kontynentalnym, jak też w Fis Cupie czy Alpen Cupie. Skoczkowie austriaccy dominują na każdym poziomie i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie cokolwiek się w tej kwestii zmieniło. Nawet jeśli któryś z zawodników jest wymieniany, to wskakuje za niego kolejny świetny skoczek. Jedynym ich problemem jest bogactwo kadrowe, przez co nawet na FIS Cup jeżdżą zawodnicy, którzy w Pucharze Świata prawdopodobnie walczyliby o punkty. W kadrze na zawody najwyższej rangi brakuje miejsca choćby dla Manuela Fettnera czy też mistrza kraju – Jonasa Schustera. Na ten moment kadra ta pewnie zmierza po Puchar Narodów i ma ogromne szanse na to, aby zdominować tą dyscyplinę na lata.
Najbardziej rozczarowująca drużyna – Słowenia
Słoweńcy w 2024 są w zasadzie przeciwieństwem Austrii. Końcówka zeszłego sezonu była niezła w wykonaniu całej reprezentacji. Od czasu zakończenia kariery przez Petera Prevca prawie cała kadra prezentuje się wręcz koszmarnie. Przyzwoicie wygląda Anze Lanisek, a od czasu do czasu niezłe skoki odda Timi Zajc. Co dalej? Dalej bardzo długo nic. Reszta Słoweńców wygląda wręcz dramatycznie i jest zdolna zdobywać jedynie pojedyncze punkty. Na zapleczu nie jest wiele lepiej, bo i tam młodzi skoczkowie prezentują skoki pozwalające co najwyżej na drugą dziesiątkę. Wobec tego co widzieliśmy w zeszłym sezonie uważam, że to właśnie Słowenia jest największym rozczarowaniem ub. roku.
Najbardziej zaskakująca drużyna ub. roku – USA
Amerykanie dysponują ogromnym potencjałem, gdyż ich kadra jest jedną z najmłodszych w stawce. Rewelacyjnie spisuje się Tate Frantz, a do bycia w światowej czołówce aspirują choćby Erik Belshaw czy Jason Colby. Ponadto skład uzupełniają choćby Andrew Urlaub, Decker Dean, Casey Larson czy będący w coraz lepszej formie Kevin Bickner. Na ten moment jest to ekipa, która powinna regularnie plasować się w ósemce konkursów drużynowych. W duetach szanse na dobry wynik rosną i kto wie – może kiedyś uda im się w takim konkursie wywalczyć miejsce na podium? Niewątpliwie byłaby to ciekawa odmiana i potwierdzenie nieustannego progresu całej kadry ze Stanów Zjednoczonych.
Największy wygrany: Maximilian Ortner
Maximilian Ortner przyjechał na zawody inaugurujące sezon 2024/2025 całkowicie przez przypadek. Pierwotnie w Norwegii skakać miał Daniel Huber, jednak parę dni przed zawodami doznał on poważnej kontuzji, przez którą straci cały sezon. Zmiana to, wbrew pozorom, wyszła Austriakom na plus. Młody skoczek stanął nawet na podium, a ponadto regularnie wskakuje do „TOP10” zawodów. 22-latek niewątpliwie – choć przez przypadek – stał się największym wygranym tego roku. Do tej pory prezentował on nam się jedynie w ramach kwoty krajowej a teraz wskoczył do składu w Pucharze Świata i wszystko wskazuje na to, że zostanie w nim na dłużej. W przypadku takiej reprezentacji jak Austria taka sytuacja to podwójny sukces, gdyż rywalizacja jest tam ogromna i jedynie dobre wyniki mogą zapewnić pozostanie w kadrze na kolejne zawody.
Największy pechowiec – Łukasz Łukaszczyk
Nasz junior zajął 8. miejsce na mistrzostwach świata juniorów w Planicy i od tamtej pory startował w zawodach Pucharu Kontynentalnego. Tam dość regularnie punktował i niewykluczone, że zrobiłby progres pozwalający na debiut w Pucharze Świata. Niestety, przed sezonem doznał on poważnej kontuzji, która wyklucza go na cały sezon. Jest to bardzo przykra sytuacja, gdyż jest to bardzo młody i ambitny skoczek, którego rozwój mógłby dać nam kandydata na mistrza świata juniorów. Wobec takiej sytuacji, oczywiście jakiekolwiek starty w tym roku, a przynajmniej zimą są wykluczone. Miejmy tylko nadzieję, że uraz ten nie wpłynie znacząco na jego rozwój i już latem zobaczymy go na skoczni.
Najlepsze zawody – Oberstdorf 2024
Prawdopodobnie najlepsze zawody obejrzeliśmy na sam koniec roku – bo w ostatnim konkursie w 2024. W pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni obejrzeliśmy mnóstwo dalekich skoków, w tym takich na lub za rozmiar skoczni. Obejrzeliśmy łącznie 10 takich skoków. Niestety, nie obyło się bez niepotrzebnych zmian belek i dużego udziału wiatru, lecz łącznie i tak był to konkurs o kosmicznym poziomie. Moim zdaniem przebił on ostatni konkurs ubiegłego sezonu, gdzie wygrał Daniel Huber. Co przykre, dużo łatwiej jest znaleźć najlepsze zawody jak te najgorsze. Dobrze poprowadzonych konkursów jest dużo mniej jak tych, w których główną rolę grają sędziowie lub wiatr.
Najgorsze zawody część 1. – cały weekend w Sapporo
Weekend Pucharu Świata w Sapporo w sezonie 2023/2024 idealnie pokazuje jak sędziowie potrafią niszczyć tą dyscyplinę i obrzydzić ją kibicom. Poziom pierwszego konkursu był wręcz dramatycznie niski. Na skoczni o rozmiarze 137 metrów w pierwszej serii oddano 0 (słownie: zero) skoków na 130 metrów. Zawody tego typu są zwyczajnie nudne i nikt nie chce tego oglądać. Ponadto w tym konkursie nieustannie majstrowano przy długości najazdu: początkowo skakano z 13. stopnia, natomiast serię skończono na 16. belce. Druga seria – choć już bez większych ingerencji w rozbieg – również była nudna, a większość skoczków lądowała w okolicach punktu K. Drugi konkurs wyglądał nieco lepiej, ale to też dzięki lepszym warunkom. Sędziowie mimo to podążali za maksymą „safety first” i po skoku Sundala na 139,5 metra obniżyli rozbieg. Dzięki temu – co oczywiste – zawodnicy lądowali bliżej. Dzięki temu Daniel Tschofenig po skoku na 119 metrów zajmował… 11. miejsce. Przypomnijmy – punkt konstrukcyjny Okurayamy to 123 metry.
Najgorsze zawody część 2. – Ruka 2024 – drugi konkurs
Parodia skoków miała miejsce również w Finlandii w listopadzie ub. roku. W drugim konkursie sędziowie postanowili igrać z ogniem, ryzykując zdrowiem zawodników. Bardzo silny wiatr w okolicach progu sprawił, że wielu zawodników musiało ratować się przed upadkiem bądź lądować bardzo blisko. Całkowicie „wycięto” między innymi: Olka Zniszczoła, Michaela Hayboecka, Halvora Egnera Graneruda, Markusa Eisenbichlera czy też Timiego Zajca. Choć wyniki czołówki nie są zbytnio kontrowersyjne, tak w środku tabeli znaleźli się zawodnicy, którzy w sprawiedliwych zawodach raczej by się tam nie znaleźli. Beneficjentami byli między innymi nasi zawodnicy: Kubacki czy Stoch. Ponadto świetne rezultaty osiągnęli Kazachowie czy też Finowie. Najlepszy wynik w sezonie zanotował też Casey Larson, któremu zabrakło jednej lokaty do zdobycia punktów.
Największy „cyrk” podczas zawodów – kwalifikacje w Lillehammer
Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło w kwalifikacjach do konkursu w Lillehammer. Na belce zasiadł Kristoffer Eriksen Sundal. Gdy przygotowywał się do skoku i oczekiwał na zielone światło z belki zepchnęła go.. ścianka reklamowa. Taka sytuacja rodzi pewne pytania, a mianowicie:
- kto dopuścił do takiej sytuacji?
- jaki sens – poza reklamami sponsorów – ma ścianka reklamowa?
- czy można zrobić coś, aby takie sytuacje nie miały już więcej miejsca?
Ostatecznie Norweg skoczył 135 metrów i bezpiecznie wylądował, natomiast niewątpliwie było to zagrożenie dla jego bezpieczeństwa. „Safety first” – prawda panie Pertille?
Dzban roku, a właściwie dzbany – szeroko pojęte jury
Sędziowie coraz częściej powodują, iż zawody skoków narciarskich przeradzają się w olimpiadę matematyczną. Nieustanne zmiany belek to w tym momencie codzienność w skokach narciarskich, a 2024 był rokiem obfitym w takie konkursy. Często nie liczy się już odległość uzyskana przez skoczka, a to z jakiej belki skakał i to jakie ma nazwisko. Czołówka klasyfikacji generalnej bardzo często skacze z niższych belek, co uniemożliwia jakąkolwiek rywalizację słabszym zawodnikom. Ponadto tacy zawodnicy mogą liczyć na wyższe noty jak ci słabsi, co jest coraz bardziej widoczne z każdym rokiem. Mówiąc o faworyzacji najlepszych nie można nie skarcić kontrolera sprzętu – Christiana Kathola. Niech mi ktoś wytłumaczy: jakim cudem dyskwalifikacje dostają tylko i wyłącznie słabsi zawodnicy? Czy wszyscy lepsi zawodnicy zawsze skaczą w przepisowych kombinezonach? Dlaczego tzw. „dziubek” w przypadku Piotra Żyły jest nieregulaminowy, a taki Karl Geiger już może go mieć? Cała sprawa jest dziwna, na co uwagę zwrócili komentatorzy.
PODSUMOWANIE
Rok 2024 był dla fanów skoków narciarskich niezwykle interesujący. Z jednej strony: wiele nowych twarzy, dużo niespodzianek, natomiast z drugiej wiele kontrowersji i niezrozumiałych decyzji jury. Miejmy nadzieję, że rok 2025 będzie nie mniej interesujący jak ten poprzedni. Miejmy również nadzieję, że mniej będzie kontrowersji a więcej ciekawych i miłych dla oka zawodów.
Obrazek wyróżniający pochodzi z pixabay.com
Zobacz też: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/pokaz-wyzszosci-austriakow-i-dramat-kubackiego-podsumowanie/