2026-06-09

Sportowa Strefa

EMOCJE SPORT I FAKTY

Przedświąteczny weekend za nami! Pora na pierwsze podsumowanie wyników kadry Maciusiaka!

Za nami wietrzny weekend na Gross-Titlis-Schanze w Engelbergu. Skocznia ta przez lata była jedną z najlepszych jeśli chodzi o wyniki naszych zawodników. W tym roku także było nieźle, a dobre wyniki zanotował Kacper Tomasiak. Jak przebiegał weekend w Szwajcarii i jak możemy ocenić dotychczasową pracę Macieja Maciusiaka w naszej kadrze? Zapraszam do lektury.

Zaczęło się… nieciekawie

Sobotni konkurs poprzedzony został piątkowymi treningami oraz kwalifikacjami. W treningach nasi zawodnicy wypadli bardzo słabo – jedyny wyjątek to Kacper Tomasiak, który zajął odpowiednio 7. i 13. miejsce. Pozostali nasi zawodnicy zazwyczaj nie mieścili się w TOP30, a nawet i w pięćdziesiątce, która dałaby wtedy awans do konkursu. W kwalifikacjach było nieco lepiej: 10. miejsce zajął nasz junior, 27. był Piotr Żyła, natomiast Dawid Kubacki, Kamil Stoch oraz Maciej Kot wywalczyli awans z dalszych lokat. Paweł Wąsek zajął 51. miejsce, tracąc równo punkt do 50. Giovanniego Bresadoli. Wszystkie serie tego dnia wygrał Felix Hoffmann, a w kwalifikacjach podium uzupełnili Jan Hoerl oraz Stefan Kraft.

Sobotni konkurs mógł być lepszy, ALE

Na sobotni konkurs czekaliśmy z dużymi nadziejami. Forma Kacpra Tomasiaka zdaje się być coraz lepsza, a siódmy wynik serii próbnej mógł dawać nadzieję na walkę o podium. Niestety – pogoda oraz zachowanie jury skutecznie wybiły nam takie pomysły z głowy. Całe zawody były mocno loteryjne, ponieważ różnice w rekompensatach były naprawdę spore. Nie ułatwiało jury, które po świetnym skoku Jasona Colbiego obniżyło najazd. Szkoda – poziom zawodów był naprawdę wysoki, a ostatecznie znowu obejrzeliśmy mnóstwo skoków w okolice punktu konstrukcyjnego. Sobotnią rywalizację wygrał Domen Prevc (cóż za niespodzianka..) przed Felixem Hoffmannem oraz Renem Nikaido. Nasi zawodnicy spisali się raczej średnio: 13. miejsce i awans o 9 lokat zaliczył Kacper Tomasiak, 17. miejsce zajął Piotr Żyła, natomiast 22. był Kamil Stoch. Maciej Kot oraz Dawid Kubacki skończyli rywalizację odpowiednio w czwartej oraz piątej dziesiątce.

Sobotni konkurs loteryjny? Pfff..

Jeśli sobotnie zawody były loteryjne to nie wiem w jaki sposób można nazwać niedzielny konkurs. Już w kwalifikacjach różnice w rekompensatach były ogromne, a autor najdłuższego skoku – Sakutaro Kobayashi – zajął dopiero 10. miejsce. W konkursie było jeszcze gorzej, gdyż różnice w dodawanych punktach za wiatr między poszczególnymi skokami potrafiły wynosić ponad 40 punktów. Na tej loterii dobrze poradzili sobie nasi reprezentanci: 5. miejsce zajął Kacper Tomasiak, dla którego był to dotychczas najlepszy dzień w Pucharze Świata. Na 13. miejscu uplasował się Paweł Wąsek, który w dobrym stylu zrehabilitował się za nieudany piątek. Pod koniec drugiej dziesiątki – na 18. miejscu – uplasował się Kamil Stoch, natomiast 27. był Maciej Kot. Dawid Kubacki i Piotr Żyła zakończyli zmagania na pierwszej serii. Konkurs wygrał Ryoyu Kobayashi przed Domenem Prevcem i Felixem Hoffmannem. Warto odnotować także nowy rekord skoczni ustanowiony przez Stephana Embachera. Od wczoraj oficjalny rekord obiektu wynosi 145 metrów.

Kilka słów do jury

O ile naprawdę cieszą dobre konkursy w wykonaniu Pawła Wąska, Kacpra Tomasiaka oraz Kamila Stocha, tak ponownie niepokoić może „dyspozycja” ogólnie pojętego jury. Po raz kolejny wracamy do dyskwalifikacji, które wydają się być nieco na pokaz. Wykluczenia znów dotyczą tylko i wyłącznie zawodników, których rola w konkursie (lub tutaj w kwalifikacjach) jest marginalna. W piątkowych kwalifikacjach dotknęło to: dwóch Rumunów, Chińczyka, Fina oraz Kazacha. Tylko Mizernych oraz Aalto awansowaliby do konkursu, pozostali zawodnicy zajmowali miejsca na końcu stawki. W niedzielę sytuacja była podobna: ponownie zdyskwalifikowano Rumuna, a także Danila Wasiljewa oraz Vladimira Zografskiego. Przewinienia wykryto również w konkursach u: Erika Belshawa, Alexa Insama oraz Kanadyjczyka Boyd-Clowsa. Nie neguję tego czy zastosowanie żółtych kartek (czy jak w przypadku Mihnei Alexandru Spulbera dwóch żółtych) było słuszne czy nie. Zastanawia mnie to, że po raz kolejny jury uczepiło się zawodników, którym skoki po prostu nie wyszły. Niczego nie insynuuję – po prostu zastanawia mnie dlaczego tak jest. Niepokoi mnie także fakt ciągłej zmiany platformy startowej, która potrafiła się zmieniać kilkukrotnie w ciągu jednej serii – często bez uzasadnionej przyczyny. Błagam – nie idźmy w tym kierunku. Skoki narciarskie to nie konkurs matematyczny, a sportowy. Pamiętajmy o tym – zwłaszcza na Turnieju Czterech Skoczni, w którym to każda dziesiąta część punktu może mieć znaczenie.

Czas pierwszego podsumowania..

Maciej Maciusiak przejmował kadrę w nieciekawych okolicznościach: „zbuntowani” przeciwko Thomasowi Thurnbichlerowi zawodnicy domagali się zmiany trenera. Najbardziej narzekali na niego Dawid Kubacki oraz Aleksander Zniszczoł, którzy najlepsze sezony w karierze mieli właśnie za kadencji Austriaka. Co wyszło ze zmiany trenera? Cóż – chyba nic dobrego. Świetny w poprzednim sezonie Paweł Wąsek skacze słabo, punktując jedynie sporadycznie. Podobna sytuacja jest w przypadku Piotra Żyły, który w pojedynczych skokach (tak jak choćby w Wiśle) jest w stanie dorównać czołówce. Dawid Kubacki i Aleksander Zniszczoł skaczą wręcz koszmarnie. W ich przypadku nie tyle nie widać progresu, co widać coraz bardziej postępujący upadek; stąd też decyzja Macieja Maciusiaka o odsunięciu ich od kadry na Turniej Czterech Skoczni. Przykre jest natomiast to, że naszą kadrę „ciągną” 18-letni Kacper Tomasiak oraz odchodzący na sportową emeryturę Kamil Stoch.

Kompromitacja na wielu płaszczyznach – 2025 Aleksandra Zniszczoła w pigułce

Aleksander Zniszczoł w 2025 roku przeżył całkowitą zmianę wizerunkową. Jeszcze w 2024 roku uważany był (mimo pewnych wpadek) za bohatera tragicznego dla Polaków sezonu 2024/2025. Wtedy jego dyspozycja była naprawdę dobra i śmiało można było go nazywać liderem naszej kadry. Ten rok to jednak pasmo niepowodzeń, zarówno sportowych, jak i wizerunkowych. To właśnie Zniszczoł optował za zmianą trenera, tłumacząc, że w kadrze „nie było atmosfery”. Brzmi to o tyle absurdalnie, że jeszcze rok wcześniej brak atmosfery nie przeszkadzał mu w regularnym bywaniu w TOP10 zawodów Pucharu Świata. Wywlekanie brudów z kadry nie jest – delikatnie mówiąc – najlepszym sposobem na pożegnanie trenera, który dał Ci najlepszy sezon w karierze. Adam Małysz ostatecznie spełnił oczekiwania naszego zawodnika, zatrudniając Macieja Maciusiaka. Efekt? 0 (słownie: zero) punktów w Pucharze Świata, a i w Pucharze Kontynentalnym pokonanie 53-letniego Kasaiego stanowi nie lada wyzwanie. Zaproszenie na skocznie wyśmiewających absurdalne zachowania to też niezbyt dobry pomysł na poprawę wizerunku. Cóż – odzyskanie zaufania kibiców będzie niezwykle ciężkie, a może ono nastąpić tylko i wyłącznie poprzez poprawę wyników i zaprzestanie gadania głupot w wywiadach.

Przeczytaj także: https://sportowastrefa.com.pl/index.php/biathlon-ps-w-hochfilzen-podsumowanie/

Autorem zdjęcia wyróżniającego jest Fredrik Sandberg, zdjęcie zostało pobrane ze strony: https://supersport.se.pl

Autor

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x